środa, 30 kwietnia 2008
Scholes jak wino. ManU w finale !

Znamy już pierwszego finalistę Ligi Mistrzów. Jest nim Manchester United. Czerwone Diabły pokonały wczoraj na własnym terenie Barcelonę 1:0. Zwycięską bramkę zdobył w 14 min Paul Scholes. Zambrotta przez przypadek wspaniale wystawił piłkę Anglikowi, a ten huknął jak z armaty. Trafił w samo okno bramki Valdesa. Bramkarz Katalończyków nie miał najmniejszych szans.

 

 

Później obydwie jedenastki ostro atakowały. W końcowych minutach meczu piłka wręcz nie schodziła z połowy gospodarzy, a do ostatniej akcji przyłączył się nawet Valdes. Wynik jednak już się nie zmienił i to piłkarze z Manchesteru mogą świętować awans do finału. Przypomnę, że w pierwszym spotkaniu było 0:0.

Bohaterem meczu został bez wątpienia Paul Schols. Jego wspaniała bramka ustawiła cały mecz. Mimo 34 lat na karku udowodnił, że cały czas jest w stanie grać na najwyższym poziomie. Ostatnio było głośno o tym czy Ferguson powinien postawić na starych wyjadaczy czy może dać szansę młodzieży. Opinie na ten temat były różne. Ferguson postawił na Scholesa i teraz już wiadomo, że to był strzał w dziesiątkę.

 

scholes

 

PS. Scholesa powinni doskonale pamiętać polscy kibice. W eliminacjach EURO 2000 nasza reprezentacja grała z Anglikami na Wembley. Scholes strzelił nam wtedy hat-tricka (w tym jednak bramka zdobyta ręką ;)). Dla Polaków trafienie zaliczył Brzęczek, a wynik końcowy brzmiał 3:1 dla gospodarzy.

 

 

czwartek, 24 kwietnia 2008
LM: półfinały na remis

Pierwsze mecze półfinałowe Ligi Mistrzów zakończyły się remisami. Zobaczyliśmy tylko dwie bramki. Obydwie autorstwa Liverpoolu...

riise

We wtorkowy wieczór na Anfield Road spotkały się drużyny Liverpoolu i Chelsea. Mecz był ciekawy, a prowadzenie dla gospodarzy zdobył Dirk Kuyt w 43 minucie. Wyrównanie przyszło dopiero w ostatnich sekundach (95 minuta meczu !). Kalou miał piłkę na skrzydle i zdołał wykonać jeszcze "dośrodkowanie rozpaczy". Do nisko lecącej piłki szczupakiem doskoczył Riise i zmieścił piłkę pod poprzeczką. Szkoda tylko, że Riise jest zawodnikiem Liverpoolu... Bramka dla Chelsea się należała, ale na pewno nie kosztem Riise. Norweg popełnił fatalny błąd. Mógł spokojnie nogą posłać piłkę w kosmos, ale postanowił główkować i zaskoczył swojego bramkarza. Gdyby to się działo pod bramką przeciwników to musiałbym przyznać, że wpadła piękna bramka. Od tego wtorkowego wieczoru Riise z całą pewnością ma nowy koszmar senny. Jeszcze gorzej dla niego będzie jeśli okaże się w ogólnym rozrachunku, że to właśnie jego trafienie zapewniło Chelsea awans do finału.

 

 

W drugim półfinale Barcelona podejmowała na własnym boisku Manchester United. Już na początku spotkania goście powinni strzelić gola, ale Cristiano Ronaldo z rzutu karnego zamiast do bramki trafił w słupek. Reszta spotkania wyglądała bardzo podobnie. Barca długo rozgrywała i dużo podawała, ale i tak nie potrafiła sobie stworzyć świetnej sytuacji na zdobycie bramki. "Czerwone Diabły" były tego dnia wyraźne nastawione na obronę i to im wychodziło naprawdę dobrze. Stanowili mur nie do przebicia. Nawet Rooney bardzo często pomagał kolegom w defensywie.

Wracając do Ronaldo to po jego wczorajszym występie umocniło się moje zdanie na jego temat. Jest to świetny technik, który jednym ruchem nogi potrafi zmylić kilku rywali, ale lubi się też przewracać i czekać na gwizdek arbitra ;).

ronaldo

poniedziałek, 21 kwietnia 2008
Droga na dno

Wielu sportowców miało przed sobą piękną karierę, ale w głupi sposób ją zaprzepaścili. Jednym z nich jest bez wątpienia Igor Sypniewski.

s1

Sypniewski jest wychowankiem Łódzkiego KSu. W sezonie 1997/1998 wyjechał do Grecji. Grał tam m.in. w słynnym Panathinaikosie i to z niezłym skutkiem. Do Polski wrócił w sezonie 2001/2002. Podpisał wtedy kontrakt z RKS Radomsko i w 9 meczach rundy jesiennej strzelił 4 bramki. Na wiosnę trafił do Wisły Kraków. Tutaj wyszły na jaw jego problemy. Miał być wzmocnieniem "Białej Gwiazdy", a okazał się raczej osłabieniem. Rozegrał 6 spotkań strzelając 1 bramkę. Nie mógł jednak normalnie trenować i grać, bo wpadł w depresję oraz miał problemy z alkoholem i hazardem. W następnym sezonie znowu wyjechał do Grecji, ale rozegrał tylko 2 mecze w barwach Kallithéa GS. Po tym krótkim epizodzie trafił do Halmstads BK (Szwecja). Tam się odbudował i w 21 meczach strzelił 10 goli. Zdobywał nawet takie bramki:

 

 

Później niestety znowu pojawiły się podobne problemy i Sypniewski wrócił do Polski. Podpisał kontrakt z ŁKSem i występował tam w sezonie 2004/2005 oraz 2005/2006. ŁKS grał wtedy w II lidze. Sypniewski szybko stał się gwiazdą tych rozgrywek i bardzo pomógł swojemu klubowi. Po udanych sezonach postanowił znowu podbić Szwecję i podpisał kontrakt z Bunkeflo IF (III liga). Rozegrał 7 meczy i zdobył 5 bramek. Jego kariera w Szwecja została jednak zakończona w bardzo przykry sposób. Został złapany przez policję, gdy prowadził samochód pod wpływem alkoholu. W Szwecji są bardzo wyczuleni na tym punkcie i to wystarczyło do zwolnienia z klubu. Na tym incydencie skończyła się piłkarska kariera Sypniewskiego. Przed sezonem 2006/2007 jego osobą był ponownie zainteresowany ŁKS, ale przyszedł na rozmowę ... pod wpływem alkoholu ! W 2007 zasłynął nie na boisku, ale przez chuligańskie wybryki na trybunach podczas meczu ŁKS - Lech. Później było głośno o jego rozbojach po spożyciu alkoholu. Sypniewski stał się bardzo znaną osobą wśród łódzkich policjantów. Przed sezonem 2007/2008 ŁKS znowu wyciągnął do niego rękę, ale Sypniewski nie wykorzystał tej szansy. Zamiast zagrać w sparingu z Lechem Poznań on kolejny raz przegrał swoją prywatną walkę z alkoholem i został wyrzucony.

Ostatnio Sypniewski ma jeszcze problemy z prawem ze względu na grożenie i użycie siły fizycznej wobec swojej byłej partnerki oraz matki. Teraz większość czasu spędza przebywając w areszcie lub w sądzie.

s2

Ta historia jest bardzo smutna. Sypniewski miał przed sobą bardzo ciekawą karierę piłkarską. Grał w Lidze Mistrzów, rozegrał 2 mecze w reprezentacji Polski. Po pierwszych problemach odbudował się w Szwecji gdzie gwiazdą. Później znowu wpadł w dołek, ale znowu się odbudował się w rodzimym ŁKSie. Po kolejnym upadku już się niestety nie podniósł. Jego cała kariera składała się ze wzlotów i upadków. Te upadki były jednak bardzo bolesne. Miał wielkie problemy z samym sobą. Przegrał prywatną walkę z alkoholem. Brawa należą się dla ŁKSu, który kilka razy starał się pomóc Sypniewskiemu.

Mam nadzieję, że Sypniewski wyjdzie jeszcze na prostą. Może nie będzie już grał zawodowo w piłkę, ale stanie się dobrym obywatelem. Jego przykład jest bardzo dobrą przestrogą dla młodych sportowców.

s3

niedziela, 20 kwietnia 2008
Wisła Kraków mistrzem Polski !

Piłkarze Wisły Kraków zostali już mistrzami Polski w sezonie 2007/2008. Jest to 11 tytuł mistrzowski dla Białej Gwiazdy. Ostatni raz na szczycie Wiślacy byli w 2005 roku.

wisła

W tym sezonie mieli ogromną przewagę nad rywalami więc ten sukces był raczej ich obowiązkiem. Do postawienie przysłowiowej "kropki nad i" Wisła nie musiała nawet wybiegać na boisko. Wszystko rozstrzygnęło się wczoraj za sprawą Lecha Poznań, który pokonał na własnym stadionie Dyskobolię 2:1. Ten warunek wystarczył, żeby w Krakowie cieszyli się z kolejnego mistrzostwa. Zastanawia mnie jak do dzisiejszego spotkania derbowego z Cracovią podejdą piłkarze Wisły. W lidze zapewnili już sobie zwycięstwo, ale w tak prestiżowym meczu trzeba zawsze grać na całego...

Teraz w Krakowie celem nr 1 jest awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Cel realny, ale bardzo ciężki do spełnienia. Życzę sobie i wszystkim innym żeby Wisła osiągnęła ten cel, bo to tylko korzyść dla całej polskiej piłki

środa, 16 kwietnia 2008
Nieobliczalna Legia

Warszawska Legia została pierwszym finalistą Pucharu Ekstraklasy. W półfinale wyeliminowała faworyzowaną Wisłę Kraków. W pierwszym spotkaniu w Warszawie obyło się raczej bez niespodzianek i skończyło się na 1:1. Do Krakowa na rewanż Legioniści wystawili rezerwowy skład co oznaczało, że chyba już się poddali. Rzeczywistość jednak była inna. (Prawie) Mistrz Polski przegrał na własnym terenie z rezerwami Legii 0:1. Zwycięską bramkę (nie bez pomocy bramkarza Wisły - Juszczyka) zdobył Bartek Grzelak w 56 min.

legia

Wisła, która pewnie zmierza pewnie po kolejny tytuł Mistrza Polski ma ostatnio małe problemy. W weekend wymęczyła zwycięstwo z Jagiellonią Białystok, a teraz przegrała u siebie z Legią, która wystawiła rezerwy. Marzenia o potrójnej koronie (mistrzostwo + puchar Polski + puchar Ekstraklasy) trzeba odłożyć na następny sezon. Wiślacy muszą poprawić swoją grę jeśli nie chcą znowu odkładać marzeń o grze w Lidze Mistrzów...

Legia ostatnio ma jednak jeszcze większe kłopoty niż Wisła. Ostatnie mecze w lidze nie napawały optymizmem (porażka u siebie z Lechem pierwszy raz od 13 lat oraz szczęśliwy remis w Bełchatowie). Z taką grą Legionistów wicemistrzostwo Polski zamiast do Warszawy bliżej ma do Grodziska Wlkp. czy do Poznania. Dodatkowo kontuzji doznał Piotr Giza i nie zagra do końca sezonu. W meczu z Wisła trener Urban dał jednak szansę młodym chłopakom i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Może w lidze też niektórzy z nich powinni otrzymać szansę gry, a skończy się to z pożytkiem dla Legii.

urban

Drugim finalistą Pucharu Ekstraklasy zostanie prawdopodobnie Dyskobolia. W pierwszym meczu drużyna z Grodziska Wlkp. rozbiła u siebie Górnik Zabrze 3:0. Rewanż już dzisiaj o 18:30.

niedziela, 13 kwietnia 2008
Przeprowadzka Ronaldinho do Mediolanu ?

Ronaldo de assis Moreira (bardziej znany jako Ronaldinho) w najbliższym oknie transferowym prawdopodobnie zmieni barwy klubowe. Ostatnio ukazywały się informacje o poważnym zainteresowaniu jego osobą przez taki klubu jak AC Milan. Wczoraj manager i brat Brazylijczyka potwierdził, że Ronaldinho dogadał się już z Milanem. W nowej drużynie ma podobno zarabiać ok. 8 mln euro rocznie. Z takimi zarobkami raczej nie będzie przymierał głodem ;). Kontrakt miałby obowiązywać do 2012 roku. Teraz jeszcze włoski klub musi się dogadać z Barceloną o kwotę za transfer definitywny. Mowa tu o ok. 30 mln euro.

Ten sympatyczny Brazylijczyk przyszedł do Barcelony z francuskiego PSG w 2003 roku i kosztował wtedy 25 mln euro. Pobyt w Katalonii był dla niego udany. Został uznawanym najlepszym piłkarzem przez FIFA (2004 i 2005 rok) i UEFA (2005 r.) oraz otrzymał Złotą Piłkę w 2005 roku. Ze swoim zespołem dwukrotnie zdobył mistrzostwo Hiszpanii (2005 i 2006 rok), Superpuchar kraju (2005 r.) oraz wygrał Ligę Mistrzów (2006 r.).

Obecny sezon nie jest już jednak tak udany dla Ronaldinho. Zagubił gdzieś swoją formę i przeprowadzka dobrze mu zrobi. Sam zawodnik powinien być z takiego obrotu spraw zadowolony (bo ma szansę odzyskać formę i przy okazji zarobić ładne pieniążki), Milan powinien być zadowolony (bo zyska gracza, który może pomóc im walczyć o najwyższe cele) oraz Barcelona powinna być zadowolona (30 mln piechotą nie chodzi, a i tak Ronaldinho był już raczej niechciany). 

PS. Z ciekawostek o Ronaldinho największe wrażenie robi na mnie to, że w wieku 13 lat w jednym meczu drużyn młodzieżowych strzelił 23 lub 24 bramki. Wychodzi na to, że w tym meczu trafiał do siatki rywali co 3 min i 45 sek. To się nazywa talent ;).

Ronaldinho

piątek, 11 kwietnia 2008
Oklaski dla Getafe

Cóz to był za mecz ! Mowa oczywiście o wczorajszym spotkaniu ćwierćfinałowym Pucharu UEFA Getafe - Bayern Monachium. W pierwszym spotkaniu w Niemczech niespodziewanie padł remis 1:1. Nie muszę chyba informować, że to Bayern był faworytem tej rywalizacji. Początek rewanżu nie był udany dla gospodarzy. Już w 6 min czerwoną kartkę otrzymał Ruben De la Red. Mimo osłabienia Getafe bardzo mądrze się broniło i dodatkowo wyprowadzało mordercze kontrataki. Właśnie po jednym z nich w 44 min rumuński piłkarz Contra po szalonym rajdzie idealnie zmieścił piłkę pod poprzeczką i było 1:0 dla gospodarzy. Akcje Bayernu praktycznie cały czas wyglądały tak samo: rozgrywanie piłki z dużą ilością podań i wrzutka w pole karne. Tam jednak dzięki zawodnikom Getafe było najczęściej bardzo ciasno i wszystko kończyło się na kontrze gospodarzy. Sensacja wisiała w powietrzu. W 89 min szczęście uśmiechnęło się do Bawarczyków. W zamieszaniu podbramkowym piłkę dostał Ribery i strzelił na 1:1. Początek dogrywki to bardzo mocne uderzenie Getafe. Po 3 minutach dzięki Casquerro i Braulio zrobiło się 3:1. Miny trenerów mówiły wszystko. Laudrup był szczęśliwy , a jego przeciwnik wręcz przeciwnie. Nie ma co się dziwić, bo Bayern był w poważnych tarapatach. Szczęście było jednak po ich stronie. Najpierw w 115 min koszmarny błąd popełnił bramkarz Getafe - Pato - i Toni skierował futbolówkę do pustej bramki. W ostatniej akcji spotkania do ataków gości przyłączył się nawet Oliver Kahn. Pato znowu popełnił błąd. Przy dośrodkowaniu najpierw wyszedł, a następnie się cofnął i Toni strzałem głową ustalił wynik na 3:3. Szkoda mi Getafe, bo półfinał mieli na wyciągnięcie ręki. Bayern pokazał jednak, że to jest piłka nożna i trzeba zawsze grać do samego końca...

 

Oto 9 powodów na to, że Getafe należało się zwycięstwo:

  1. Wywieźli remis 1:1 z trudnego terenu w Monachium.
  2. Od 6 min grali w dziesiątkę, ale cały czas dzielnie się bronili.
  3. Dodatkowo przeprowadzali bardzo szybkie i niebezpieczne kontry.
  4. Strzelili dwie bramki na otwarcie dogrywki.
  5. Mimo gry w okrojonym składzie przez prawie cały mecz byli szybsi od Bawarczyków.
  6. Bayern odnosił już sukcesy na europejskich boiskach, a Getefe cały czas na nie czeka.
  7. Niewiadomo kiedy Getafe znowu stanie przed taką szansą.
  8. Trybuny były z nimi.
  9. Ataki Bayernu były raczej schematyczne i przypominały uderzanie głową w mur.

Skrót z meczu:

 

 

Pewne jest to, że ten mecz będzie pamiętany przez lata...

Trudny początek

Długo się zastanawiałem czy założyć ten blog. Ostatecznie postanowiłem zaryzykować i spróbować swoich sił w przelewaniu moich myśli o futbolu na ekran komputera. Następnie zacząłem zastanawiać się nad nazwą. Postawiłem na "Z murawy", bo przecież murawa jest bardzo ważną częścią piłki nożnej ;).

Mam nadzieję, że będę miał wystarczająco dużo czasu żeby tutaj pisać. Mam również nadzieję, że ktoś to będzie czytał. Szczęśliwy będę gdy po przeczytaniu zostawi jakiś komentarz...

fdg

Blogi Sportowe

Skopiuj CSS