środa, 06 października 2010
Hej, hej tu... ENBIEJ.PL !!!!!!!!!!!

Enbiej Akszyn

Witam wszystkich !!!!!

Dawno tutaj nie pisałem. Jak zapewne większość wie od ponad roku współtworzę blog "Enbiej Akszyn". Pewnego pięknego dnia do współpracy zaprosił mnie Wojtek, a ja bez chwili zawahania przyjąłem ofertę. Po jakimś czasie dołączył do nas jeszcze Szymon i tak w trójkę pisaliśmy co tam słychać w NBA. Cały czas krok po kroczku oczywiście się rozwijaliśmy. Teraz przed nami nowy, niezwykle ciekawy sezon, więc nadeszła pora na nasz wielki krok.

Z pomocą przyszedł nam Mateusz, który prowadził swojego bloga o podobnej tematyce i zaproponował połączenie sił. Oczywiście zgodziliśmy się na to i przy tym wynieśliśmy bloga na niezależną platformę. Dodatkowo nasz skład zasilił jeszcze Michał z bloga Spinmove, czyli wielki fan koszykarskich statystyk.

Teraz możecie nas znaleźć pod adresem www.enbiej.pl !!!!!!!

Na koniec jeszcze przedstawię cała ekipę "Enbiej Akszyn":

Woy9 - najpierw współtworzył, a następnie główno prowadzący bloga "Enbiej Akszyn". Prowadzi również drugi bardzo ciekawy blog - naszkosz.blox.pl

Bob - autor bloga nbablog.pl

Sajmon - dobry kolega, który od kilku miesięcy pisze z nami na "Enbiej Akszyn". Ponadto prowadzi własnego bloga - Love With Basket

SpinMove - nowa twarz w naszym gronie. Zgodził się zasilić załogę "Enbiej Akszyn". Na co dzień pisał na swoim blogu.

Mac - tego typa to ja w ogóle nie znam. Ktoś go zna ;) ?

niedziela, 20 grudnia 2009
Urlep nową siłą Turowa

Turów Zgorzelec doznał wczoraj szóstej porażki w tym sezonie. To zdecydowanie poniżej oczekiwań. Jest jednak pewne światło w tunelu. Wczoraj Turów przegrał zaledwie jednym punktem z wielkim Asseco Prokomem Gdynia. W grze zespołu można jednak ostatnio zauważyć wyraźną poprawę.

Wszystko za sprawą Andreja Urlepa. Ten legendarny już trener polskiej sceny koszykarskiej przybył do Zgorzelca i niemal z miejsca odmienił drużynę. Pod jego wodzą Turów ma wprawdzie bilans 1-2, ale pierwsza porażka miała miejsce we Włocławku tuż po przylocie Słoweńca, a druga wczoraj z mocnym Asseco. W międzyczasie dość pewnie pokonali Znicz Jarosław. Najważniejsza jest jednak widoczna gołym okiem lepsza gra.

Urlep

Urlep oczywiście postanowił trochę zmienić Turów, który był budowany przez trenera Obradovicia. Z zespołem pożegnali się Paweł Leończyk oraz Willie Dean. W ich miejsce szybko pojawiły się nowe twarze. Pierwszy to rozgrywający Ronald Thompson, a drugi to stary znajomy Urlepa z czasów Basketu Kwidzyn - Brandon Wallace. Obydwaj panowie dopiero niedawno zadebiutowali w Turowie i zapewne potrzeba trochę czasu, żeby wkomponowali się w zespół.

Pod czujnym okiem Urlepa co raz lepiej gra również Konrad Wysocki. Gdy przyjeżdżał do Polski liczyłem, że zaprezentuje koszykówkę na wysokim poziomie. Trener Obradović jednak jakoś w niego nie wierzył. Urlep postępuje wręcz przeciwnie, a Niemiec odpłaca się dobrą grą.

Teraz można zaryzykować stwierdzenie, że przedsezonowa decyzja, aby Sasa Obradović został trenerem Turowa nie była najlepsza. Zastanawiano się nad Serbem i właśnie Urlepem, ale ostatecznie postanowiono na Obradovicia. Po serii słabszych spotkań rozwiązano z nim kontrakt. Teraz sprowadzono Urlepa w celu poprawy sytuacji. Słoweniec nie jest cudotwórcą i z miejsca nie zamienił Turowa w maszynkę do wygrywania, ale powoli układa ten zespół.

Turow z bilansem 7-6 zajmuje obecnie szóste miejsce w ligowej tabeli. Jest jednak niezwykle groźny, znowu ma ostre zęby i jestem niemal pewien, że na koniec sezonu zasadniczego będzie o kilka pozycji wyżej.

piątek, 11 grudnia 2009
Najlepsi 00-09

Z racji kończącego się roku Łukasz Cegliński na swoim blogu zorganizował wybory najlepszych koszykarzy dekady 2000-2009 w PLK.

O sposobie głosowania można dowiedzieć się z tej notki.

Ze swojej strony dodam jeszcze, że to naprawdę świetne przedsięwzięcie. Wszystkich, których interesuje PLK, zapraszam do głosowania. Jestem niezwykle ciekaw wyników. Swój głos też oddam w najbliższej przyszłości.


EDIT

Mój wybór:

Najlepszy koszykarz PLK:

  1. Lynn Greer

  2. Goran Jagodnik

  3. Otis Hill

  4. Andrzej Pluta

  5. David Logan

Najlepszy Polski Zawodnik:

  1. Marcin Gortat

  2. Andrzej Pluta

  3. Adam Wójcik

  4. Maciej Lampe

  5. Filip Dylewicz

Najlepsze piątki PLK:

Rozgrywający: Lyn Greer / Gerrod Henderson

Rzucający: Andrzej Pluta / David Logan

Skrzydłowi: Goran Jagodnik / Alex Austin

Wysocy skrzydłowi: Adam Wojcik / Tomas Masiulis

Środkowi: Otis Hill / Michael Ansley


Najlepsze polskie piątki:

Rozgrywający: Łukasz Koszarek / Krzysztof Szubarga

Rzucający: Andrzej Pluta / Paweł Kikowski

Skrzydłowi: Michał Ignerski / Wojciech Szawarski

Wysocy skrzydłowi: Adam Wójcik / Maciej Lampe

Środkowi: Marcin Gortat / Szymon Szewczyk


Może i trochę kontrowersyjnie, ale z tak zacnego towarzystwa naprawdę niezwykle trudno wybrać odpowiednich ludzi.

poniedziałek, 07 grudnia 2009
Happy Birthday Larry!

Z klasą po prostu trzeba się urodzić. Tak zapewne było w przypadku Larry'ego Birda. Klasy w nim tyle, że spokojnie mógłby obdarować połowę ligi.

Larry Bird

Nie zaskakiwał widowiskowymi wsadami, nie był w ogóle typem jakiegoś atlety. Mimo to swoją grą przyciągał tłumy. Jego główną bronią były niesamowite rzuty, a na dodatek naprawdę dużo widział na parkiecie. Potrafił trafiać seriami kiedy tylko tego zapragnął. Przez cała swoją karierę związany był tylko z jednym klubem - Boston Celtics. Bird jest obecnie wielką legenda tego zespołu, bo w latach 80-tych poprowadził Celtów do wielkich sukcesów.

Larry Legend w swoim dorobku ma mnóstwo nagród i tytułów: mistrzostwa NBA, tytuły MVP, występy w All-Star Game, tytuł debiutanta roku, zwycięstwa w konkursie trójek czy bycie częścią jedynego Dream Teamu. Prawdziwa LEGENDA.

Przez 13 lat na parkietach NBA zgromadził 21.791 punktów. Miał też 8.974 zbiórek. Średnie całej kariery Birda są imponujące - 24.3 pkt oraz 10 zb.

Dlaczego to wszystko piszę akurat dzisiaj? Siódmego grudnia, jak co roku, Bird obchodzi urodziny. W dniu dzisiejszym kończy 53 lata i tak jakoś zebrało mi się na wspomnienia o tym zawodniku. Happy Birthday Larry!

 

PS. Na koniec jeszcze moja ulubiona reklama z Birdem i Michaelem Jordanem w rolach głównych:

czwartek, 26 listopada 2009
Bye, bye A.I.

Allen Iverson

Dyskutowano o tym już od jakiegoś czasu. Teraz zostało potwierdzone. Allen Iverson ogłosił zakończenie kariery.

The Answer to bez wątpienia wybitny zawodnik. Znakomity strzelec, All-Star i MVP. Urodzony lider, ale przy tym mający chyba ciężki charakter. W NBA spędził 14 sezonów (licząc obecne rozgrywki). Rozegrał 889 spotkań. Średnio notował: 27 pkt, 62 as, 3.7 zb i 2.2 prz. Teraz dołącza do grona wielkich graczy bez mistrzowskiego pierścienia. Swoją szansę miał w 2001 roku. Poprowadził wtedy Philadelphię 76ers to wielkiego finału NBA. Mimo, że Iverson dwoił się i troił to jednak LA Lakers i tak okazali się za mocni.

Słychać głosy, że to zakończenie kariery może nie być ostateczne, ale i tak dobiegł końca kolejny etap w życiu Iversona. Na pewno już nigdy The Answer nie zaprezentuje na parkiecie tego co prezentował w najlepszych swoich latach. Niestety, ten ostatni etap zakończył się raczej upadkiem...

Ostatnie czasy nie były dla A.I. zbyt udane. Ja jednak zawsze będę go pamiętał w koszulce 76ers z numerem #3 i wkręcającego rywali w parkiet.

wtorek, 24 listopada 2009
Magazyn "MVP" - moja recenzja

MVP magazyn

Wieść o pojawieniu się magazynu "MVP" przyjąłem z wielkim entuzjazmem. Wreszcie jakieś czasopismo traktujące o koszykówce w najlepszym wydaniu, czyli o NBA, trafiające w pustkę na rynku.

Moje pierwsze spotkanie z "MVP" nie było jednak przyjemne. Dokładnie mówiąc to nie było żadnego spotkania! Nie udało mi się dostać magazynu w żadnym miejscu, gdzie niby powinien być. Gdyby nie kolega studiujący w innym mieście (jeszcze raz – dzięki!) to pewnie w ogóle bym nie miał możliwości zagłębienia się w tekst. Dystrybucja konkretnie nawaliła. Nakład pierwszego numeru, z tego co słyszałem, też był malutki, bo podobno niecałe 7 tys.

Gdy "MVP" znalazło się już w moich rękach to po przekartkowaniu od razu rzuciła się w oczy grafika, która jest po prostu genialna! Zdjęcia (i inne grafiki) wspaniale dopasowane są do tekstu. Jest tego dużo, jest kolorowo, ale na pewno nie przytłacza tego co najważniejsze, czyli słowa pisanego. Osoba za to odpowiedzialna powinna dostać jakąś nagrodę specjalną.

W pierwszym numerze większość miejsca poświęcono oczywiście sprawą związanym ze startem nowego sezonu. Jest podsumowanie ostatnich rozgrywek, jest opis najważniejszych, letnich transferów, draftu oraz prognozy na sezon 2009/2010. W tej ostatniej części pokrótce przedstawiono sytuację każdego zespołu z podziałem na dywizje. Naprawdę dobra robota!

Są też działy, które będą zapewne stałym, comiesięcznym punktem magazynu "MVP". Po słowach naczelnego, spisie treści oczom czytelnika ukazuje się dział "Pod Koszem". Jest to zbiór przeróżnych ciekawostek, które faktycznie mogą zainteresować. Na dalszych stronach możemy znaleźć profil konkretnego gracza. Na pierwszy ogień poszedł Rajon Rondo. Jego historia została opisana bardzo interesująco. Poznałem kilka faktów o których nie miałem najmniejszego pojęcia. Mam nadzieję, że ten dział będzie cały czas utrzymywany na wysokim poziomie i w każdym nowym numerze będzie można zagłębić się w ciekawą historię kolejnego koszykarza. Dalej trafiłem na miejsce z którym wiąże spore nadzieje – "Oldschool". Redaktorzy mogą tutaj pisać o zawodnikach z dawnych lat, niezapomnianych meczach, wielkich rywalizacjach itd. Możliwości jest wręcz nieskończenie wiele. Bardzo lubię historię NBA, dlatego mam nadzieję, że to miejsce będzie dobrze wykorzystane. Teraz mogłem przeczytać o latach 80-tych, czyli czasach, gdy NBA wskoczyło na szczyt. Krótko zostały streszczone niemal wszystkie sezony z tej dekady. Jak dla mnie to nawet za krótko. Za bardzo skupiono się na streszczeniu, ale pewnie miejsce było dość ograniczone. Mimo wszystko miło się czytało. Na końcowych stronach znajduje się jeszcze taki dział jak "Kosz-Kultura". Można tutaj przeczytać o filmach, książkach, grach itp. związanych z koszykówką. Przydatne i ciekawe miejsce. Szczególnie biorąc pod uwagę, że traktuje nie tylko o nowościach, ale również o starszych produkcjach.

W "MVP" znalazło się również miejsce na plakaty. W dawnych czasach miałem obklejony niemal cały pokój podobiznami rożnych sportowców. Ten etap już za mną, ale jakiś czas temu jednak pomyślałem sobie, że fajnie byłoby mieć na ścianie jakiegoś bohatera rodem z NBA. "MVP" spadło jak z nieba. Niestety, ani LeBron, ani Wade nie należą do moich ulubieńców. Pozostaje poczekać na przyszły numer. Nie obraziłbym się również, gdyby z jednej strony plakatu znalazłaby się postać z przeszłości (ewentualnie jakieś sympatyczne cheerleaderki ;p).

Nie wspomniałem jeszcze nic o ludziach, którzy są odpowiedzialni za "MVP", więc najwyższa pora to zrobić. Gdy przed premierą spojrzałem na te nazwiska wiedziałem, że pismo jest skazane na sukces. Magazyn tworzą m.in.: ekipa ZawszePoPierwsze, Wojciech Michałowicz z C+, ekipa Supergiganta, Łukasz Cegliński oraz Hirek Wrona. Znałem tych ludzi głównie z publikacji w internecie i wiedziałem, że poniżej pewnego (wysokiego) poziomu nigdy nie zejdą. Większość tego grona pisze dla "MVP" również swoje felietony. Np. Panowie z Supergiganta na łamach "MVP" wskrzeszają swój legendarny i genialny cykl felietonów w stylu "Fruwając pod koszem" co mnie niezwykle cieszy. Pozostaje mieć nadzieję, że nikomu z tego grona nigdy nie zabraknie pomysłów na kolejne felietony.

Obecność Hirka Wrony w gronie redaktorów spotkała się jednak z pewną krytyką. Postać ta jest oczywiście o wiele bardziej kojarzona z muzyką niż z koszykówką. Zarzucano mu, że po prostu nie pasuje do profesjonalnego magazynu traktującego o koszykówce. Ja muszę jednak wziąć w obronę Pana H.W. Ekspertem na pewno nie jest, bo sam się do tego przyznaje pisząc słowa "A ja nie uważam się za żadnego eksperta – po prostu to lubię!". Mi osobiście jego teksty, w których oczywiście nie zapomniał o powiązaniach muzyki z koszykówką, miło się czytało. Prezentuje w nich spojrzenie fana, a nie jakiegoś fachowca, a odrobina takiego spojrzenia nic odbiera magazynowi, ale wręcz dodaje mu uroku. Hirka Wronę najpierw szanowałem za działanie w klimatach HH, później (jak się tylko dowiedziałem) za kibicowanie Lakersom, a teraz dodatkowo za pisanie w "MVP".

Jeśli już jestem przy głosach krytyki to pozostaje wspomnieć o jeszcze jednej kwestii. Pełna nazwa pisma to "MVP Basketball Magazyn". Niektórym przeszkadza użycie obok siebie zarówno polskiego jak i angielskiego słowa w tytule. Ja nie widzę w tym nic złego. To takie połączenie polskiego magazynu z amerykańskim (enbiejowskim) basketballem ;).

Warto zaznaczyć, że w pierwszym numerze "MVP" praktycznie w ogóle nie ma reklam. Oczywiście bardziej niż pewne, że w przyszłości to się zmieni. Mam jednak wielką nadzieję, że nie zrobi się z tego jakiś katalog reklamowy z drobnymi informacjami o koszykówce ;).

Gdy coś się robi to trudno ustrzec się błędów. Tak też było z ekipą "MVP". Chłopakom zdarzyło się kilka literówek itp. Błędów, ale to jest raczej sprawa normalna. Mnie szczególnie drażniło, że w całym magazynie ani razu nie znalazłem poprawnie napisanego nazwiska Kareem Abdul-Jabbar. Tzn. może ta forma stosowana w "MVP" (z jakimś dziwnym znaczkiem) jest poprawna, ale o wiele lepiej wygląda ta napisana normalnie.

Pora na kilka słów podsumowania. JEST DOBRZE. Tak można najkrócej napisać. Za niecałe 9 zł dostajemy 56 stron dobrej roboty. Trzeba jednak koniecznie zwiększyć nakład i rozwiązać problem z dystrybucją, bo inaczej może być krucho.

 

PS. Wszelkie informacje o magazynie "MVP" dostępne na stronie oficjalnej - mvp-magazyn.pl

sobota, 21 listopada 2009
Zagłosowałem na All-Star Game

Od jakiegoś czasu można już głosować na Mecz Gwiazd NBA. W tym roku, podobnie jak w kilku ubiegłych, oddałem głosy na swoich wybrańców.

Oto "moja ekipa":

ZACHÓD:

ASW West

Carmelo Anthony (Denver Nuggets) - prawdziwy lider Denver, wykonuje świetną pracę, więc otrzymuje mój głos.

Kevin Durant (Oklahoma City Thunder) - miło patrzeć jak ten zawodnik dojrzewa. Z miesiąca na miesiąc staje się co raz pewniejszy i Thunder mają z niego wiele pociechy.

Kobe Bryant (Los Angeles Lakers) - jak dla mnie to koszykarski kozak. MVP (obok Shaqa) ostatniego ASG, więc może teraz obroni ten tytuł?

Chris Paul (New Orleans Hornets) - nad tym wyborem zastanawiałem się najdłużej. Ostatecznie CP3 otrzymał mój głos. Jest świetnym rozgrywającym i to chyba nie podlega wątpliwości...

Andrew Bynum (Los Angeles Lakers) - w tym sezonie radzi sobie bardzo dobrze dlatego w moich oczach zasłużył na ASG. W nim cały czas drzemie spory potencjał.

 

WSCHÓD:

ASG East

Chris Bosh (Toronto Raptors) - w kanadyjskiej ekipie wykonuje świetną robotę. Jest groźny nie tylko pod koszem, ale również na półdystansie i nawet dystansie.

LeBron James (Cleveland Cavaliers) - w Cavs niemal wszystko jest ustawione pod niego, a LeBron sporo potrafi i dlatego warto go oglądać w akcji.

Dwyane Wade (Miami Heat) - w Miami zespół dzieli się na Wade'a i cała resztę. Prawdziwy lider i gwiazda.

Joe Johnson (Atlanta Hawks) - niezwykle cenię tego zawodnika. Hawks w dużej mierze dzięki niemu grają tak dobrze w tym sezonie.

Shaquille O'Neal (Cleveland Cavaliers) - to taki wybór sentymentalny. Po prostu ciężko sobie wyobrazić ASG bez Shaqa...

 

PS. Z poza listy głównych kandydatów wybrałem oczywiście Marcina Gortata ;).

wtorek, 17 listopada 2009
Roszady rozgrywających w PLK

Kilka klubów naszej ligi nie było zadowolonych ze swoich rozgrywających. Co się robi, gdy zawodnik nie spełnia pokładanych nadziei? Zwalnia się go i szuka następcy. Nie inaczej było tym razem. Niemal cały proces zamknął się jednak w kręgu trzech klubów - Czarnych, Prokomu i Anwilu.

Zacznę może od Asseco Prokomu Gdynia. Na początku miesiąca do klubu przybył kolejny niski zawodnik, Lorinza Harrington. Amerykanin w przeszłości grał nie tylko w NBA, ale również w całkiem solidnych klubach europejskich. Jasne stało się, że jeśli Harrington przyszedł to ktoś musi odejść. Padło na Tyrone'a Brazeltona. Młody Amerykanin nie za dobrze dogadywał się z trenerem Tomasem Pacesasem i grał mało. Średnio przebywał na parkiecie ok. 17 min w każdym meczu. W tym czasie notował 7.3 pkt oraz 2.7 as.

Tyrone Brazelton

W Anwilu Włocławek też nie było za wesoło z pozycją rezerwowego rozgrywającego. Wiadomo, że numerem jeden jest tam Krzysztof Szubarga, ale popularny Szubi nie jest cyborgiem i potrzebuje przyzwoitego zmiennika. Takim kimś miał być Mike Trimboli, ale okazał się niewypałem. Amerykanin nie zagrał w Anwilu żadnego dobrego meczu. Trener Igor Griszczuk zrozumiał chyba, że taki zawodnik nie jest jest w stanie zbyt wiele ofiarować drużynie i po prostu przestał w niego wierzyć. Średnie statystyki Trimboliego w czasie gry we Włocławku to 11.8 min, 3.5 pkt, 1.7 as, 1.5 zb oraz 1.5 str.

Mike Trimboli

Wcześniej wspomniany Brazelton nie musiał długo szukać nowego pracodawcy. Z Trójmiasta udał się do Słupska i podpisał kontrakt z Czarnymi. Tym samym zajął miejsce w składzie Dru Joyce'a, który nie spełniał pokładanych nadziei. Gdy przylatywał do naszego kraju miał być gwiazda. Rzeczywistość okazała się jednak bardziej brutalna. Joyce zawodził i z meczu na mecz trener Igor Miglinieks co raz bardziej tracił do niego zaufanie. W Czarnych notował średnio 4.5 pkt, 3 as, 1.5 zb oraz 1.8 str.

Joyce jednak też nie pozostawał zbyt długo na bezrobociu. Bardzo szybko został przygarnięty przez Anwil w miejsce zwolnionego Trimboliego.

Dru Joyce

Kto po tych wszystkich wymianach powinien być najbardziej usatysfakcjonowany? W Gdyni pozbyto się Brazeltona, którego uważam jako bardzo ciekawego rezerwowego. W jego miejsce przybył o wiele bardziej doświadczony Harrington. To może okazać się niezwykle cenne w kontekście Euroligi, bo w PLK Prokom i tak sobie radzi. Ze Słupska wyjechał ostro krytykowany Joyce, a prosto z mocnego klubu przyjechał Brazelton. We Włocławku od razu przygarnięto niechcianego Joyce'a. Mimo, że słabiutko sobie radził w barwach Czarnych to pewien potencjał w nim drzemie i bardzo mało prawdopodobne, żeby okazał się gorszy od Trimboliego. Czyżby, w takim razie, te roszady powinny cieszyć wszystkich zainteresowanych?

sobota, 31 października 2009
Shannon Brown lata

Co jest najbardziej widowiskowe w koszykówce? Oczywiście różnego rodzaju wsady. Minionej nocy Shannon Brown popisał się taką dobitką:

Brown ma zaledwie 193 cm wzrostu, a wybił się jak samolot. Coś fantastycznego! Akcja godna zapamiętania. Jego Los Angeles Lakers jednak i tak przegrali z Dallas Mavericks 80:94.

wtorek, 27 października 2009
Bukmacherzy mówią LAKERS

Już dzisiejszej nocy rusza 64. sezon NBA! Postanowiłem przejrzeć oferty największych firm bukmacherskich i zobaczyć, kto jest przez nie uważany za faworyta całych rozgrywek. Okazuje się, że wszędzie główny typ wszędzie jest taki sam - Los Angeles Lakers. Wahają się tylko kursy od 3.00 do 3.40.

Nie ma co się dziwić, że bukmacherzy uważają Jeziorowców na zespół, który jest w stanie obronić mistrzostwo. W lato zaszła tam jedna, poważna zmiana. Odszedł Trevor Ariza, ale przyszedł Ron Artest. Wielu twierdzi, że ta zmiana wyjdzie na plus. Według mnie bardzo mocnym faworytem jest również Boston Celtics. Oczywiście pod warunkiem, że ominą ich kontuzje, a nowo pozyskany Rasheed Wallace będzie grał swoje. Nie można też zapominać o Clevland Cavaliers oraz o Orlando Magic. W Cavs LeBron James dostał do pomocy Shaqa, a to oznacza kłopoty dla rywali. Natomiast Orlando zbudowało sobie mocną ławkę (z naszym Marcinem Gortatem...) oraz zamienili Hedo Turkoglu na Vince'a Cartera. Przyznać trzeba, że bardzo ciekawy ruch. W lidze sporo też mogą namieszać takie zespoły jak San Antonio Spurs, Denver Nuggets czy Dallas Mavericks. Będzie się działo!

Co mogę jeszcze napisać? Chyba tylko: Hej, hej, rusza NBA !

PS. O najlepszej lidze świata będę pisać również na blogu NBA Akszyn, gdzie wszystkich serdecznie zapraszam!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Blogi Sportowe

Skopiuj CSS