wtorek, 22 grudnia 2009
Krivets przyszedł, Stilic odejdzie?

Lech Poznań podpisał dzisiaj kontrakt z nowym zawodnikiem. Jest nim Białorusin Sergey Krivets.

Krivets

Krivets ma 23 lata i występuje na pozycji ofensywnego pomocnika. Do tej pory cały czas związany był z białoruską piłką. Lech będzie jego pierwszym zagranicznym zespołem. Ostatnio reprezentował barwy BATE Borisov. W niedawno zakończonym sezonie rozegrał 26 spotkań, strzelił w nich 14 bramek i miał 9 asyst. Jest również reprezentantem swojego kraju. Wielu fachowców uważa Krivetsa za duży talent. Może się okazać, że Kolejorz trafił z tym transferem w dziesiątkę. Białorusin powinien sporo wnieść do poznańskiej ekipy. Podobno kosztował ponad 300 tys. euro.

Jestem zadowolony, że tacy zawodnicy trafiają do naszej Ekstraklasy. To nie jest hurtowe sprowadzanie cudzoziemców licząc, że z którymś się trafi. To jest przemyślany ruch transferowy. To jest sprowadzenie zawodnika, który może być dużym wzmocnieniem. Właśnie tak być powinno!

Podpisanie kontraktu z Krivetsem najprawdopodobniej oznacza, że z Poznania wyjedzie Semir Stilic. Bośniak zrobił dla Kolejorza naprawdę dużo dobrego. Błyszczał jaśniej niż reszta drużyny, był liderem i prawdziwym motorem napędowym. W pewnym momencie jednak jakby obniżył loty i utrzymywał ten stan do dnia dzisiejszego. Dlatego postanowiono dokonać wymiany. Sam Stilic też coś podobno mruczał o chęci zmiany otoczenia.

Ja jednak z wielką chęcią zobaczyłbym Krivetsa i Stilicia grających obok siebie. Mogliby stworzyć zabójczy duet, a Bośniak mógłby znowu błyszczeć. Taki ruch wymagałby jednak drobnej modyfikacji ustawienia reszty zespołu.

PS. Krivetsa bardzo dobrze kojarzę z... gry Football Manager 2008! W 2012 r był czołowym piłkarzem angielskiego Boltonu ;).

poniedziałek, 14 grudnia 2009
Co to za kwiatek?

Dzisiaj zaprezentowano oficjalne logo EURO 2012. Wygląda ono tak:

EURO 2012 logo

Wszystko niby fajnie, ładnie i kolorowo. Denerwuje mnie jednak jedna rzecz. Chodzi o kolor "polskiego kwiatka". Urodziłem się, żyję i pewnie umrę w kraju, którego barwy to biel i czerwień, a nie odwrotnie. "Ukraiński kwiatek" jest OK. Wiem, że w tym projekcie zastosowano tylko pewną symbolikę, ale dla mnie to nie są zwykłe kolorki tylko barwy!  Może za bardzo się czepiam, ale wolałbym, żeby u góry kwiatka była biel, a całość została wypełniona czerwienią.

PS. Oprócz tego problemiku to logo przypadło mi do gustu.

środa, 09 grudnia 2009
Moje "Piłkarskie Oscary"

Dzisiaj ogłoszono nominacje do "Piłkarskich Oscarów" za 2009 rok. Plebiscyt ostatni raz był organizowany w 2007 roku. Przerwa została spowodowana aferą korupcyjną w polskiej piłce....

Przeglądając te nominacje postanowiłem podać swojego faworyta w każdej kategorii.

Oto wszystkie kategoria i nominacje:

oskaryoskary

Moje typy:

Piłkarz roku: Irek Jeleń za świetną grę w lidze francuskiej i nie gorszej, niż pozostali nominowani, w kadrze

Najlepszy bramkarz ekstraklasy: tylko i wyłącznie Mucha! Rywale nie dorastają mu do pięt.

Najlepszy obrońca ekstraklasy: bardzo trudny wybór. Każdy z nich robił wrażenie. Postawię jednak na Marcelo.

Najlepszy pomocnik ekstraklasy: Peszko, który był po prostu najlepszy z tego towarzystwa na przestrzeni roku.

Najlepszy napastnik ligi: znowu bardzo trudny wybór. Gdyby liczyła się tylko runda jesienna to postawiłbym na Niedzielana. W grę wchodzi jednak cały rok, więc typuję Brożka.

Odkrycie roku - nadzieja na EURO 2012: największym odkryciem jest dla mnie młodziutki Sobiech. Grosicki i Małecki wcześniej już mieli jakieś przebłyski.

Trener roku: chyba jednak Smuda. Z Lechem nie zdobył mistrzostwa, ale ładnie poukładał Zagłębie, no i został selekcjonerem kadry. Praca Fornalika również jednak robi spore wrażenie.

Pozostałe kategorie: faworytów nie mam, więc oddaje puste głosy ;)

piątek, 04 grudnia 2009
Grupy wylosowane

Za nami losowanie grup przyszłorocznego mundialu. Jakiś wielkich pojedynków na pierwszym etapie raczej nie ma co się spodziewać, ale kilka grup prezentuje się naprawdę ciekawie.

 

GRUPA A (RPA, Meksyk, Urugwaj, Francja)

Dość wyrównana grupa. Francja dawno nie zaskakiwała, ale sądzę, że zdoła wymęczyć awans. Wszystko w ich rękach ;). Kto obok niej? Na dzień dzisiejszy stawiam na Meksyk, ale RPA na swoim terenie może namieszać. Nie można też zapominać o Urugwaju, który na pewno będzie w stanie urwać trochę punktów.

GRUPA B (Argentyna, Nigeria, Korea Płd., Grecja)

Argentyna w eliminacjach przechodziła prawdziwe męczarnie. Zakładam jednak, że na mundialu zagra tak jak powinna i zajmie pierwsze miejsce w grupie B. Z pozostałej trójki bardzo trudno wytypować drugi zespół. Skłaniałbym się jednak ku przybyszom z Azji...

GRUPA C (Anglia, USA, Algieria, Słowenia)

Anglicy powinni wygrać grupę, ale łatwo nie będzie. W Algierię jakoś nie wierzę. USA powalczy ze Słowenią i raczej wygra walkę dzięki większemu doświadczeniu na arenie międzynarodowej.

GRUPA D (Niemcy, Australia, Serbia, Ghana)

Nie wyobrażam sobie, żeby Niemcy nie zajęli pierwszego miejsca. Rywale mogą być groźni, ale niemiecka solidność powinna górować. Reszta stawki raczej wyrównana. Pozytywnie wychyli się jednak zapewne Ghana. Mundial na Czarnym Lądzie, więc tamtejsze ekipy muszą dawać radę.

GRUPA E (Holandia, Dania, Japonia, Kamerun)

Holandia i Dania. Pozostałe dwie ekipy to niższa półka.

GRUPA F (Włochy, Paragwaj, Nowa Zelandia, Słowacja)

Włochy i długo nic. Z drugiego miejsca typowałbym Paragwaj. Dla Słowacji i Nowej Zelandii to jeszcze za wysokie progi.

GRUPA G (Brazylia, Korea Płn., Wybrzeże Kości Słoniowej, Portugalia)

Chyba najmocniejsza grupa. Korea jest tutaj typowym chłopcem do bicia. Nie wyobrażam sobie, żeby w drugiej rundzie zabrakło Brazylii, ale wybierając między WKS, a Portugalią mam ogromny dylemat...

GRUPA H (Hiszpania, Szwajcaria, Honduras, Chile)

Grupę powinny wygrać nawet rezerwy Hiszpanii. Drugie miejsce przewiduję dla Szwajcarii. Ta ekipa od jakiegoś czasu prezentuje się naprawdę całkiem solidnie.

 

PS. To takie szybkie, luźne przemyślenia. Moje odczucia mogą się bardzo szybko zmienić ;).

wtorek, 01 grudnia 2009
Messi ze Złotą Piłką, bo tak być musiało

Gdy ogłaszano zawodników nominowanych do zdobycia "Złotej Piłki" zastanawiałem się po co to wszystko? Miało to chyba miejsce jedynie ze względu na procedury. Każdy raczej wiedział, że wygrać musi Leo Messi. Dzisiaj zostało to oficjalnie potwierdzone.

Leo Messi

Argentyńczyk miał naprawdę niesamowity rok. FC Barcelona wygrała wszystko co mogła - Mistrzostwo Hiszpanii, Puchar Hiszpanii, Superpuchar Hiszpanii oraz Ligę Mistrzów, a Messi był głównym napędem tej maszyny.

Jest to siódma "Złota Piłka" dla zawodników Barcelony. Tym samym Duma Katalonii wyprzedziła na tym polu największego rywala, Real Madryt. Messi jest również pierwszym Argentyńczykiem, który zdobył to trofeum. Zapewne spowodowane jest to tylko i wyłącznie tym, że kiedyś w tym konkursie brano pod uwagę jedynie Europejczyków. Pierwszym laureatem z poza Starego Kontynentu jest George Weah, który cieszył się z tego wyróżnienia w 1995 roku.

Co ciekawe, Messi stopniowo wspinał się po tę nagrodę. W 2007 r. był w plebiscycie trzeci, a rok temu drugi. Teraz przyszła pora na zasłużone zwycięstwo.

Na koniec mały filmik - Leo Messi w akcji:

sobota, 28 listopada 2009
Przed "El Clasico"

El Clasico

Już jutro o 19 "Wielkie Derby Europy". To coś więcej niż mecz.

Filmik przedstawiający historię "El Clasico":

Do tej pory, tylko w ramach ligi, rozegrano 157 pojedynków między Realem Madryt, a FC Barceloną. W 67 z nich triumfowali Królewscy, w 60 Duma Katalonii, a w 30 był remis. Real strzelił 258 bramek, a Barcelona 242.

Obecnie oba kluby mają niesamowite składy i idą jak burza na każdym froncie. W aktualnej tabeli Primera Divison przewodzi Real z 28 "oczkami" na koncie, ale Barca traci do niego tylko punkcik. Jutro wszystko może się zmienić.

Jeśli chodzi o moje typy to wydaję mi się, że Barcelona ma więcej argumentów po swojej stronie. Najważniejsze to stadion oraz większe zgranie i funkcjonowanie całego zespołu. Real ma świetnych piłkarzy, ale cały czas szuka odpowiedniego rytmu. Osobiście sympatyzuje z Królewskimi i dlatego remis biorę w ciemno.

Jedno jest pewne - TO TRZEBA OGLĄDAĆ !!!!!!!!

środa, 25 listopada 2009
Liverpool i Unirea na przeciwnych biegunach

Faza grupowa Ligi Mistrzów nigdy jakoś specjalnie mnie nie ekscytowała. Zawsze po cichu liczyłem na jakieś niespodzianki, bo to dodawało smaczku całej rywalizacji. Na szczęście w tym roku również nie obyło się bez zaskakujących rezultatów.

Tegorocznej edycji LM na pewno nie będą miło wspominać fani Liverpoolu. The Reds zawalili na całej linii. Fiorentina była dla nich za mocna, z Lyonem w dwumeczu udało się wywalczyć zaledwie jeden punkcik. Ograli tylko (dwa razy) totalnego outsidera grupy E, czyli węgierski Debrecen. Doprowadziło to do sytuacji w której Liverpool odpadł z grupy. Ostatni raz tego zasłużonego, angielskiego klubu zabrakło na etapie drugiej rundy w sezonie 2003/2004. Tylko wtedy to w ogóle zabrakło Liverpoolu w elitarnej LM. Czy zaistniała sytuacja spowodowała, że pozycja trenera Rafy Beniteza została poważnie zachwiana? W jakimś stopniu na pewno. Na pocieszenie dla The Reds pozostaje start w Lidze Europejskiej. Nie zdziwię się jeśli przez czystą, sportową złość będą chcieli zdobyć to trofeum.

Zupełnie odmienne nastroje panuje w ekipie, która była już na starcie skazywana na pożarcie. Unirea Urziceni jest totalnym debiutantem w LM. Ba, oni dopiero w 2006 r. awansowali do najwyższej klasy rozgrywkowej w Rumunii. W 2009 r. sięgnęli już po mistrzostwo kraju i to otworzyło im bramę (która od lat jest zamknięta dla polskich klubów...) do europejskiej elity. Gdy już znaleźli się w tej elicie to nie wystarczyła im rola przestraszonej myszy, ale postanowili być groźnym tygrysem. Skrupulatnie zbierają punkciki i obecnie są na drugim miejscu w tabeli grupy G. Dziewiątego grudnia czeka ich mecz o wszystko. Jadą do Stuttgartu i jeśli zremisują to znajdą się wśród 16 najlepszych zespołów Starego Kontynentu. Nawet jeśli im się nie uda to i tak będą mogli chodzić z wysoko podniesionymi głowami. Na dodatek będą grali jeszcze w Lidze Europejskiej. Pomyśleć, że tak miesza klubik z jakiegoś rumuńskiego miasteczka zamieszkałego przez zaledwie 21 tys. osób. Warto przypomnieć, że Unireą z ławki dowodzi Dan Petrescu. Tak, to ten sam Petrescu, który swego czasu podobno zamęczał piłkarzy Wisły Kraków na treningach i został zwolniony...

piątek, 20 listopada 2009
Ambitny Szczęsny poluje na minuty

Niedawno zadebiutował w reprezentacji, ale cały czas mówi o swoich górnolotnych planach. Chce być po prostu najlepszy. Wojciech Szczęsny sprawia wrażenie niesamowicie ambitnego. Najważniejsze jest jednak to, że nie kończy tylko na słowach. Jest pewny siebie i ciężko pracuje. Wie, że musi grać, aby zrealizować swoje plany.

Jego obecnym klubem jest Arsenal Londyn. Niestety na razie nie ma tam co liczyć na regularne występy. Pozostaje jedynie granie w rezerwach. Dlatego właśnie ochoczo zgodził się na miesięczne wypożyczenie do Brentford. Zespół ten występuje w League One, czyli angielskiej, trzeciej klasie rozgrywkowej. Trener, Andy Scott, podobno zapowiedział, że przez ten miesiąc Szczęsny będzie nr 1 w bramce Pszczół. To dla tego chłopaka bardzo ważne. On musi zbierać minuty gry. Same treningi, nawet w najlepszym towarzystwie, nigdy nie dadzą tego co może dać regularne granie. Wojtek Szczęsny chce bronić w reprezentacji Polski na EURO 2012. Żeby tego dokonać musi zbierać cenne doświadczenie i zaliczać co raz więcej podobnych epizodów jak ten obecny w Brentford, ale poprzeczka musi być zawieszana co raz wyżej. Jeśli do czasu Mistrzostw Europy nie przebije się na stałe w Arsenalu rozsądne wydaje się całkowite przeniesienie do jakiegoś europejskiego średniaka. Wiem, że Szczęsny jest gotów to zrobić, mimo, że na pewno bardzo szanuje ekipę Kanonierów. Wszystko przez pogoń za minutami.

Wojciech Szczęsny

W ostatnim meczu Polska - Kanada młody Szczęsny nie miał zbyt wielu okazji na prezentacji swoich umiejętności, ale dwa dośrodkowania pewnie przechwycił. Wcześniej widziałem go kiedyś w młodzieżówce i też wywarł na mnie niezłe wrażenie. Wierzę, że może stać się w niedalekiej przyszłości naprawdę dobrym bramkarzem. Warto przypomnieć, że latem ubiegłego roku złamał na siłowni obydwie ręce, co w pewnym stopniu na pewno zahamowało jego rozwój. Na szczęście teraz jest już wszystko w porządku. Trzeba też podziwiać jego ambicje. Wydaje mi się, że wielu polskim piłkarzom niestety tego brakuje...

PS. Najbliższy mecz Brentford już jutro. Pszczoły podejmą Walsall o 15.

środa, 18 listopada 2009
Kanada pokonana

Wreszcie udało się strzelić bramkę i wygrać mecz. Polska pokonała Kanadę 1:0. Ze stylu nie można być jednak w 100% zadowolonym. Zwycięstwo biało-czerwonych powinno być bardziej obfite.

Polska - Kanada

Znowu blok defensywny nie był pewny, ale ponownie zaznaczam, że te mecze są po to, aby zdobywać taką pewność. Kanadyjczycy potrafili groźnie zaatakować, a chyba jeszcze częściej sami prowokowaliśmy takie sytuacje. Chyba tylko przez własną nieporadność przybysze z Ameryki Północnej nas nie skarcili. Nie zmienia to jednak faktu, że z gry mieliśmy więcej, ale nie potrafiliśmy wypunktować rywala. Czegoś brakowało. A to bomby z dystansu Dariusza Dudki minimalnie chybiały, a to Patryk Małecki trafił w słupek. Można wymienić sporo podobnych sytuacji.

Były jednak momenty, gdy nasi piłkarze fajnie grali. Zdarzało się ciekawe, mądre i przede wszystkim dłuższe rozgrywanie piłki. Niezłe wrażenie zrobiło też na mnie dobre stosowanie pressingu. Dzięki temu mogliśmy dość szybko i blisko bramki Kanadyjczyków odzyskać futbolówkę, co tworzyło kolejne okazje. Nasi piłkarze też dość szybko zauważyli, że bramkarz nie jest pewnym punktem w zespole rywali. Lars Justin Hirschfeld popełniał fatalne błędy, a Polacy wręcz go do tego prowokowali i starali się to wykorzystać.

Bramkę na wagę zwycięstwa strzelił Maciej Rybus. Miło było patrzeć jak ten młody chłopak z minuty na minutę gra bardziej dojrzale i kolekcjonuje cenne doświadczenie. W całkiem już niedalekiej przyszłości kadra może mieć z niego sporo pożytku.

Debiut w reprezentacji zaliczył młodziutki Wojciech Szczęsny. Syn Macieja wszedł na drugą połowę. Zbyt wiele razy nie musiał udowadniać swoich umiejętności. Przy dwóch dośrodkowaniach jednak pewnie wyszedł i przechwycił piłkę. Ciekawy zawodnik i chyba kolejny dobry, polski bramkarz.

sobota, 14 listopada 2009
Przegrany debiut "Franza"

Właśnie rozpoczęła się nowa era w polskim futbolu - czas przygotowań do EURO 2012. Zadebiutował też nowy selekcjoner, czyli Franciszek Smuda. Niestety, reprezentacja Polski w pierwszym meczu pod jego wodzą przegrała z Rumunią 0:1.

Zacznę od tego co mi się nie podobało w tym meczu. Nasza obrona była bardzo niepewna, a przewodził w tym młody Adam Kokoszka. Na pocieszenie pozostaje fakt, że tego typu spotkania organizowane są m.in. po to, aby właśnie tacy piłkarze nabierali cennego doświadczenia i pewności. Dobrego wrażenia nie zrobił też na mnie ten, który był bezpośrednio przed obrońcami, czyli nasz defensywny pomocnik Dariusz Dudka. Nie wyszedł mu powrót do kadry. Widziałem już całe mnóstwo lepszych meczów w jego wykonaniu. Duet naszych napastników, Robert Lewandowski oraz Ireneusz Jeleń, również nie zagrał na najwyższych obrotach. Lewy niby szukał gry i walczył, ale brakowało mu dokładności. Natomiast Jeleń niemal cały czas był słabiutko widoczny.

Lewandowsi Rumunia

Teraz pora na kilka pozytywnych słów. Moim osobistym graczem meczu jest Kamil Kosowski. Grał z wielkim zaangażowaniem i sercem. Pozostaje żałować, że poprzedni selekcjonerzy nie widzieli dla niego miejsca w kadrze, bo mógł być bardzo przydatny.

W kilku akcjach nieźle do ofensywy podłączali się Marcin Kowalczyk oraz Piotr Brożek (z podkreśleniem tego pierwszego). Przydałoby się jednak więcej takich momentów i większej pewności u tych dwóch panów. Mieszane uczucia mam co do Tomasza Kuszczaka. W kilku sytuacjach ładnie się zachował, ale w kilku zupełnie przeciwnie. Konkurencja na tej pozycji jest duża, więc Kuszczak na pewno nie może być pewny "numeru 1" u Smudy.

Co można napisać o całokształcie gry Polski? Wydaję mi się, że z przebiegu spotkania zasłużyliśmy na remis. Staraliśmy się, ale często brakowało tego ostatniego podania. W samej końcówce dwie doskonałe sytuacje miał wprowadzony z ławki Sławomir Peszko, ale niestety w obydwu zachował się jak kompletny junior. Fajnie, że na murawie pojawili się tacy piłkarze jak Maciej Rybus i Maciej Sadlok. Na dzień dzisiejszy to tylko melodia przyszłości, ale za trzy lata może być zupełnie inaczej, więc warto już teraz oswajać ich z tym reprezentacyjnym klimatem.

Osobna kategoria, która jest jeszcze warta poruszenia w tym wpisie, to wybór miejsca rozgrywania tego spotkania. Zmagania toczyły się na remontowanym stadionie Legii w Warszawie. Większość trybun było zamkniętych i weszło tylko 5 tys. ludzi. Co gorsze, stan murawy był fatalny, a to przecież nawet mogło zagrażać zdrowiu piłkarzy. Wyglądało jakby grali na jakimś zwykłym klepisku. Dla mnie to czysta głupota. Jestem niemal pewien, że to celowe działanie PZPNu. Po prostu bali się powtórki protestu z Chorzowa. W Warszawie jednak protestu nie było i można było usłyszeć doping dla naszych piłkarzy. Fani oczywiście nie zapomnieli też o "pozdrowieniach" dla swojego "ulubionego" związku sportowego...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
Blogi Sportowe

Skopiuj CSS