wtorek, 22 września 2009
Piątka Eurobasketu

Eurobasket 2009 już za nami. Emocje opadły, więc pora na spokojne analizy.

Postanowiłem wybrać najlepszy skład całego turnieju. Kierowałem się oczywiście tylko i wyłacznie swoimi odczuciami.

PG: Tony Parker (Francja) - wywiązał się z roli prawdziwego lidera. Elegancko asystował, a gdy była potrzeba to zdobywał punkty. W najważniejszym meczu jednak rozczarował. Było to spotkanie z Hiszpanią. Mistrzowie to jednak ekipa z zupełnie innej bajki, więc patrzę na to z przymrużeniem oka. W pozostałych meczach Parker grał naprawdę dobrze.

Tony Parker

SG: Milos Teodosic (Serbia) - ma dopiero 22 lata, a imponował doświadczeniem na parkiecie. W trudnych momentach nie bał się brać odpowiedzialności na swoje barki. Wręcz rozstrzelał Słowenię w półfinale. U nas byłby młodzieżowcem, a w Serbii może być liderem...

Milos Teodosic

SF: Ersan Ilyasova (Turcja) - kolejny niezwykle ciekawy zawodnik młodego pokolenia. W reprezentacji Turcji był najjaśniejszym punktem. Potrafił zdobywać punkty z wielu trudnych pozycji. W przyszłości będzie z niego naprawdę kawał dobrego koszykarza.

Ilyasova

PF: Erazem Lorbek (Słowenia) - pewny i silny punkt swojego zespołu. Koledzy niemal zawsze mogli na niego liczyć. Był groźny zarówno pod koszem jak i na obwodzie. Bez niego Słowenia raczej nie osiągnęłaby półfinału.

Erazem Lorbek

C: Pau Gasol (Hiszpania) - ten człowiek jest z innej planety. Prawdziwy MVP. Nikt nie mógł go zatrzymać, a sam zatrzymywał niemal wszystkich. Oglądać takiego zawodnika w akcji to coś pięknego.

Pau Gasol

 

Druga piątka turnieju:

PG: Vasileios Spanoulis (Grecja) - prawdziwy mózg reprezentacji Grecji. Wspaniale potrafił rozstawić cały zespół. Sam również potrafił zdobywać mnóstwo punktów. Cały obraz psuje jedynie duża liczba, momentami wręcz głupich, strat.

SG: Juan Carlos Navarro (Hiszpania) - prawdziwy strzelec. Wystarczyło zostawić mu tylko trochę miejsca, a on bezlitośnie to wykorzystywał. Piłka po jego rzutach tylko muskała siatkę wpadając do kosza. Przekonali się o tym niestety nasi koszykarze.

SF: Rudy Fernandez (Hiszpania) - bardzo ważny element układanki pt. "Mistrzowie Europy". Siał grozę swoimi wejściami pod kosz i rzutami wśród rywali. Najlepsze jest to, że przed turniejem miał problemy ze zdrowiem, więc chyba nie grał na pełnych swoich obrotach...

PF: Ioannis Bourousis (Grecja) - chyba trochę niedoceniany zawodnik. Według mnie wykonywał świetną pracę pod koszem. W dużej mierzy dzięki niemu Grecja została najlepiej zbierającą ekipą tego turnieju.

C: Marcin Gortat (Polska) - bez wątpienia najlepszy wśród Polaków. Miał być gwiazdą i faktycznie był. Najlepiej zbierający i czołowy strzelec Eurobasketu. Może w tym wyborze górę bierze mój patriotyzm, ale według mnie Polish Hammer to kawał dobrego gracza na warunki europejskie.

poniedziałek, 21 września 2009
Mistrzostwo Europy po hiszpańsku

Przed Eurobasketem reprezentacja Hiszpanii była uważana za największego faworyta. Nie ma co się dziwić, gdyż ich skład robi wrażenie, a od kilku dobrych lat są w ścisłym, światowym czubie.

Turniej rozpoczęli jednak bardzo niemrawo. W meczu otwarcia niespodziewanie ulegli Serbii. Później jeszcze długo nie mogli wejść na swój tor. Wymęczyli zwycięstwa z Wielką Brytanią i Słowenią. W drugiej fazie też słabo wystartowali i ulegli Turcji. To nie była ta Hiszpania jaką wszyscy chcieli oglądać. Ta Hiszpania, która biegała po polskich parkietach była po prostu słaba.

Wreszcie przyszedł jednak moment przełamania. Było to wyraźne zwycięstwo nad słabiutką Litwą. Kolejne spotkanie Hiszpanie grali z naszymi biało-czerwonymi. Ten mecz uważam za niezwykle ważny dla nich. Zdemolowali Polskę i dzięki temu zyskali niezwykle ważną pewność siebie oraz wskoczyli na właściwy tor.

Od tego czasu oglądaliśmy zupełnie inne oblicze Mistrzów Świata. Wreszcie zaczęli grać na miarę swoich możliwości i oczekiwań kibiców. W ćwierćfinale rozjechali Francję, a półfinale to samo zrobili z Grecją. W finale mierzyli się ze swoimi niedawnymi pogromcami, czyli z Serbią. Trzeba przyznać, że wzięli na rywalach srogi rewanż. W finale emocje skończyły się już po kilku pierwszych akcjach.

Hiszpania mistrzostwo

Hiszpania to obecnie najlepsza drużyna Europy i druga drużyna całego świata. To raczej nie podlega wątpliwości. Potrafią grać bajeczną, widowiskową koszykówkę. Są niezwykle groźni zarówno na obwodzie jak i pod koszem. Do tego potrafią świetnie bronić. W swoich szeregach mają takie gwiazdy jak Pau Gasol, Rudy Fernandez czy Juan Carlos Navarro. Każdy z nich może zawsze wziąć ciężar gry na swoje barki i niemal w pojedynkę rozstrzygnąć losy meczu. Czy w najbliższym czasie ktoś będzie w stanie powstrzymać Hiszpanów na Starym Kontynencie?

sobota, 19 września 2009
Dobra, grecka koszykówka

Wczoraj widziałem świetny mecz. Był to ćwierćfinał Eurobasketu. Grecja grała z Turcją. Wygrali ci pierwsi 76:74 po dogrywce. To był naprawdę kawał świetnego basketu. Obydwie drużyny zapewniły nam niezapomniane wrażenia.

Prawie przez całe spotkanie wydawało się, że sytuację kontrolują Grecy. Nie potrafili jednak odskoczyć i wynik niemal cały czas oscylował w granicach remisu. Niespodziewanie jednak w końcówce to Turcja wyszła na prowadzenie. Na 2:23 przed końcem było 63:57. Stało się tak głównie za sprawą świetnych akcji Hedo Turkoglu, który wcześniejszą część meczu raczej przespał. Od tego czasu Grecy wzięli się jednak w garść i zdołali ugrać dwupunktowe prowadzenie, ale równo z syreną udanie pod kosz wszedł Ender Arslan i mieliśmy przedłużenie emocji.

Dogrywka też była przez cały czas bardzo wyrównana. Na 15 s przed końcem Grecja prowadziła 75:74, ale to Turcy mieli piłkę. Wtedy zawiodła ich największa gwiazda, pan Turkoglu. Miał czas, ale postanowił rzucać z półdystansu przez ręce i oczywiście nie trafił. Gdyby piłka znalazła się w koszu to byłby bohater, ale z racji tego, że się nie znalazła to można mieć do Turkoglu oczywiste pretensje.

W zespole Grecji kolejny raz wielkie wrażenie zrobił na mnie Vasileios Spanoulis. Zaliczył wprawdzie kilka wręcz głupich strat, ale w tym przypadku plus stanowczo wzięły górę nad minusami. Spotkanie zakończył z dorobkiem 23 pkt, 7 as i 4 zb. Prawdziwy mózg drużyny. Przyjemnie było patrzeć jak ustawia całą drużynę i rozprowadzą kolejną akcję. Ponownie też się przekonałem jak ważną rolę odgrywa w tej drużynie Sofoklis Schortsanitis. Grecki center o gabarytach T-34 nie zaskoczył tym razem kosmicznymi cyferkami. Zdobył tylko 9 pkt i miał 6 zb. Tworzył jednak wyraźną różnicę pod koszem. Gdy dostawał piłkę w pomalowanym często musiało do niego doskakiwać aż trzech Turków. W dużej mierze przyczynił się do zniszczenia rywala na desce. Grecja wygrała ten element 47:28.

Jak najwięcej takich meczów!

Grecja

W drugim wczorajszym ćwierćfinale też nie brakowało emocji. Słowenia grała z Chorwacją. Niestety spotkania nie mogłem oglądać. Ten pierwszy zespół wygrał 67:65.

Swoją reprezentacje do zwycięstwa poprowadził Erazem Lorbek, który chyba przeszedł samego siebie. Zdobył 27 kt i miał 8 zb. W Chorwacji odpowiedzieć na niego starał się Roko-Leni Ukic, który zdobył 21 pkt i zanotował 5 as. Na pokonanie Słowenii to jednak było za mało.

czwartek, 17 września 2009
Hiszpania znowu błyszczy

Dzisiaj poznaliśmy dwóch półfinalistów Eurobasketu 2009. Pierwszym z nich została Serbia, która pokonała Rosję 79:68. Podopieczni Dusana Ivkovicia praktycznie konktrolowali cały mecz. Świetnie zagrał Uros Tripkovic, który odpalił 4 trójki, a mecz zakończył z dorobkiem 18 pkt. Z dobrej strony pokazali się też tacy zawodnicy jak Milos Teodosic, Nenad Krstic, Novica Velickovic czy Kosta Perovic. Każdy z nich zdobył dwucyfrową ilość punktów. Rosjanom nie pomógł bardzo dobry występ Vitaliia Fridzona (15 pkt i 100%). Z dobrej strony pokazał się też Sergey Monya (12 pkt). Osobiście myślałm, że więcej pokaże Timofey Mozgov. Młody center nie jest chyba jeszcze gotowy, aby poprowadzić swoją reprezentację do sukcesów. Nie można jednak mówić, że zagrał źle, bo zdobył przecież 10 pkt i miał 6 zb. Serbowie byli po prostu lepsi.

Tepic Tripkovic

Ostatnio pisałem, że Hiszpania po niemrawym początku turnieju znowu zrobiła się niezwykle groźna. Dzisiaj moje słowa znalazły potwierdzenie na prakiecie. Hiszpania błyszczała i pokonała Francję 86:66. Dla Trójkolorowych to dopiero pierwsza porażka na Eurobaskecie, ale oznaczająca od razu powrót do domu. Hiszpanie wspaniale bronili i zneutralizowali największe gwiazdy rywali. W ataku szalał Pau Gasol (29 pkt i 9 zb w całym meczu). Swoje też zrobił Rudy fernandez (16 pkt, 5 zb) Te czynniki wystarczyły na uzyskanie bezpiecznej przewagi i spokojne dowiezienie zwycięstwa. Szkoda mi Francuzów, bo to młoda drużyna i grała naprawdę efektowny basket. Teraz Hiszpania znowu staje się dla mnie wyraźnym faworytem całego turnieju.

środa, 16 września 2009
Hiszpania to za wysoka półka

Niestety nasi koszykarze zakończyli swój udział w Eurobaskecie 2009. Biało-czerwoni ulegli Hiszpanii 68:90.

Hiszpanie grali na luzie i wręcz zniszczyli Polaków. Na chwilę obecną to dla nas cały czas za wysoka półka. Ani przez chwilę nie podlegało wątpliwości kto jest lepszy. Polska popełniała za dużo strat i znowu brakowało nam skuteczności. Hiszpanie skutecznie wykorzystywali nasze błędy. Niczym seriami z karabinu swoimi trójkami raził nas Juan Carlos Navarro. Miał w tym elemencie 7/9, a mecz zakończył ze zdobyczą 23 pkt. Pod koszem rządził gwiazdor Pau Gasol, który rzucił nam 20 "oczek". Polacy nie mieli odpowiedzi na tych zawodników. W ogóle cały zespół hiszpański wykazał się dobrą skutecznością za trzy i to nas dobiło.

Gasol Gortat

W naszej reprezentacji wyróżnił się na pewno David Logan. Można mieć pretensje, że grał momentami samolubnie, ale przynajmniej trafiał i zdobył 20 pkt. Na plus również Łukasz Koszarek, który nie bał się hiszpańskich obrońców i chyba udowodnił, że jest najlepszym rozgrywającym w tym zespole. Mecz zakończył z 17 pkt, 7 as i 5 zb. Swoje zagrał Marcin Gortat - 12 pkt i 12 zb. Po raz pierwszy zagrał również Adam Wójcik. Na boisku przebywał 11 min i dwukrotnie w tym czasie zaskoczył rywali celny rzutem z obwodu. Szacunek dla naszego weterana. Niestety zupełnie zawiódł Michał Ignerski, który miał olbrzymie problemy z trafianiem nawet z czystych pozycji. Jego skuteczność była piorunująca - 0/7 z gry. Martwi mnie bardzo nierówna forma tego zawodnika.

David Logan

W niedalekiej przyszłości postaram się ocenić występ reprezentacji Polski na Eurobaskecie z wyszczególnieniem każdego zawodnika.

Hiszpanie turniej rozpoczęli niemrawo. Jak już jednak pisałem, wyraźnie się rozkręcają. To łatwe zwycięstwo nad Polską może być dla nich bardzo ważne. Da im pewność siebie. Teraz przed ćwierćfinałami wydają się znowu bardzo groźni.

wtorek, 15 września 2009
Francja i Turcja faworytami. Polska na wylocie

Już sporo meczów Eurobasketu za nami. Na czoło stawki wyraźnie wysunęły się dwa zespoły. Obydwa nie zaznały jeszcze porażki. Są to oczywiście reprezentacje Francji oraz Turcji.

Francuzi żeby zagrać na głównym turnieju potrzebowali dodatkowych kwalifikacji. Ostatecznie uporali się z rywalami i mogli przyjechać do naszego kraju w celu zmierzenia się z najlepszymi drużynami kontynentu. Na Eurobaskecie, jak na razie, Francuzi radzą sobie znakomicie. Wspaniale z roli lidera wywiązuje się Tony Parker. Punktuje i asystuje jak natchniony. Ważny element podkoszowy stanowi Ronny Turiaf. Do tego w kadrze znajdują się m.in. młodzi Nicolas Batum czy Nando De Colo, którzy też potrafią sporo namieszać. Ta cała reprezentacja tworzy niebezpieczną mieszankę, która oprócz skutecznej koszykówki serwuje kibicom również mnóstwo efektownych akcji. Francja jest również najlepiej broniącą ekipą na ME. Średnio na mecz tracą zaledwie 64.2 punkty. Pachnie mi medalem dla tej reprezentacji. Nie wiem tylko jakiego koloru. Ciekawe czy ten młody zespół, w którym jest tylko jeden 30-latek (Aymeric Jeanneau liczy 31 wiosen), poradzi sobie z presją w walce o dużą stawkę.

Parker Turiaf

Drugą drużyną bez porażki jest Turcja, która jedzie jak burza. Nie straszny dla niej żaden rywal. Za rok w tym kraju odbędą się MŚ, ale widać wyraźnie, że zawodnicy już teraz chcą wyrobić sobie dobrą markę. Wspaniale radzi sobie młody Ersan Ilyasova, który potrafi seriami zdobywać punkty. Pod koszem ma silne oparcie w postaci Omera Asika. Niestety zawodzi mnie trochę Hidayet Turkoglu. Turecki gwiazdor często rzuca wręcz na siłę. Jego partnerzy nadrabiają jednak z nawiązką błędy kolegi. Czy Turcję stać na medal? Z grą jak dotychczas mają duże szanse nawet na końcowy sukces. W tej rewelacyjnej maszynce może jednak zdarzyć moment zacięcia, a od ćwierćfinału nie będzie już przecież możliwości rehabilitacji.

Ilyasova

Napisałem kilka słów o faworytach i rewelacjach to teraz pora na rozczarowania. Na to miano najbardziej z całą pewnością "zasłużył" Litwa. Nasi wschodni sąsiedzi prezentują się wręcz beznadziejnie. Do tej pory wygrali zaledwie jeden mecz i to po męczarniach z przeciętną Bułgarią. Tak słabo grającej Litwy to ja chyba jeszcze nie widziałem. Ten kraj ma przecież wielkie tradycje koszykarskie i mnóstwo sukcesów na arenie międzynarodowej. Eurobasket zakończy jednak zaledwie na drugiej rundzie.

Linas Kleiza

Zastrzeżenia można mieć również do reprezentacji Hiszpanii. Krótko mówiąc - Mistrzowie Świata rozpoczęli poniżej oczekiwań. Mieli wszystkich gromić, a tymczasem z wszystkimi mieli problemy. Wydaje się jednak, że już łapią właściwy rytm i od ćwierćfinału będą znowu groźni dla każdego. Nie można przekreślać tej reprezentacji!

Niestety na wylocie z Eurobasketu jest reprezentacja Polski. We wczorajszym spotkaniu ze Słowenią biało-czerwoni walczyli jak równy z równym, ale niestety tylko w pierwszej połowie. W trzeciej kwarcie zdarzyło nam się poważne zacięcie w ataku i rywale wykorzystali naszą niemoc spokojnie nas punktując. Teraz jeszcze bardziej boli mnie porażka z Serbią (ten mecz był do wygrania!), bo okazuje się, że to była potyczka na miarę awansu. W obecnej kadrze brakuje brakuje mi typowego strzelca czającego się na obwodzie. Kiedyś taką rolę spełniał Andrzej Pluta, ale teraz skończył już z kadrą, a następny nie ma. Nie można jednak skreślać już Polski. Cały czas mamy jeszcze szanse na ćwierćfinał. Wystarczy "tylko" pokonać jutro Hiszpanię...

poniedziałek, 14 września 2009
Mistrzostwo Europy!!!!!!!

Nasi siatkarze są wielcy!!!!!!!!!!

Mistrzostwo Europy

Przed turniejem nie spodziewałem się wielkiego sukcesu. Słyszałem o kontuzjach ważnych zawodników i to mnie martwiło.

Tymczasem na samych zawodach nasi siatkarze stopniowo pokonywali kolejne przeszkody. Były cięższe momenty, ale zawsze wychodzili z nich obronną ręką. Pojawiły się głosy, że dlatego tak im dobrze idzie, bo mają łatwiejszą drabinkę. Polacy zaprzeczyli temu ogrywając Bułgarów 3:0 w półfinale. W drugim półfinale Francja niespodziewanie ograła Rosję 3:2 udowadniając tym samym, że teoria o słabszej drabince to śmieszna bajka.

Przed samym finałem z Francją wierzyłem w końcowy sukces. Rywale byli przecież zmęczeni wyczerpującą, pięciosetową walką z Rosją w półfinale. Poza tym ostatnio już dwa razy ograliśmy Trójkolorowych. Grę o złoto rozpoczęliśmy od spokojnego zwycięstwa w pierwszym secie, a później dołożyliśmy zwycięstwo w drugim i zrobiło się 2:0. W trzeciej odsłonie zrobiło się źle i Francuzi nas zniszczyli. Wtedy przez moją głowę przeszedł cień zmartwienia. W siatkówce, podobno, jeśli przy 2:0 nie wygrywa się 3:0, to się przegrywa 2:3. Całe szczęście naszych siatkarzy to powiedzenie nie obowiązywało, bo wygrali kolejnego seta, a całe spotkanie 3:1. Tym samym zostali MISTRZAMI EUROPY i zakończyli cały turniej bez porażki!!!!!!!

Coś pięknego!

Najlepszym siatkarzem całego turnieju został Piotr Gruszka. Nie ma co się dziwić, gdyż Polak w każdym spotkaniu wręcz bombardował rywali. Natomiast rola najlepszego rozgrywającego przypadła Pawłowi Zagumnemu. Co ciekawe, Zagumny wykazał się wspaniałym gestem. Na dekorację wyszedł w koszulce Sebastiana Świderskiego, którego zabrakło na Mistrzostwach Europy z powodu kontuzji. Brawo!

Na koniec, dla naszych siatkarzy i wszystkich kibiców:

 

niedziela, 13 września 2009
Walczyli, ale Serbia była lepsza

Nasi koszykarze nieudanie zainaugurowali drugą rundę Eurobasketu. Przegrali z Serbią 72:77.

kibice

Serbowie od samego początku narzucili swój styl gry i biało-czerwoni byli zmuszeni do gonienia wyniku. Był moment w drugiej połowie, gdy myślałem, że rywale wyraźnie nam odjadą. Na szczęście trener Muli Katzurin pokombinował trochę ze składem i udało się zniwelować straty nawet do dwóch punktów. Dobre zmiany dali rezerwowi Łukasz Koszarek (16 pkt i 4 as) czy Szymon Szewczyk (7 pkt i 6 zb). Widać było, że nasi koszykarze ostro o wszystko walczą i ogólnie się starają. Samą walecznością jednak wygrać się nie dało. Serbia po prostu wykazała większą kulturę gry.

Rywale naszego zespołu szczególnie razili nas rzutami za trzy. Wspaniale pracowali nad szukaniem pozycji i, co najważniejsze, trafiali. Szczególnie w tym elemencie zalazł nam za skórę Uros Tripkovic, który odpalił cztery trójki. Co ciekawe, przed tym meczem Serbowie byli jedną z najgorzej rzucającą drużyną zza linii 6.25 m na tym turnieju. Pewnie dlatego nasi koszykarze nie spodziewali się zagrożenia płynącego z tej strony. Dodatkowo Serbia stworzyła istny mur w defensywie, przez co my mieliśmy problemy ze znalezieniem pozycji na obwodzie. Tym jednak nie powinni nas zaskoczyć, bo są przecież w ścisłej czołówce na Eurobaskecie pod względem obrony.

Tradycyjnie w naszym zespole brylował Marcin Gortat. Polish Hammer zdobył 16 pkt i miał 7 zb. Świetny początek meczu miał również Michał Ignerski, ale z czasem było już znacznie gorzej. W całym spotkaniu nasz niski skrzydłowy zanotował 13 pkt i 5 zb. Niestety przez całe spotkanie zupełnie bezbarwny był Maciej Lampe. Zakończył spotkanie z zaledwie 2 "oczkami" na koncie i skutecznością na poziomie 1/7 z gry.

Marcin Gortat

Szkoda, że się nie udało, bo ten mecz był do wygrania. Polscy koszykarze pokazali jednak to co od nich oczekuję - waleczność. Nie poddali się, gdy sytuacja była już bardzo zła, ale cały czas walczyli. Gdy patrzę na skład naszej grupy to Polska przy reszcie reprezentacji wydaję mi się jedynie małym, biednym chłopczykiem. Wszyscy nasi rywale to zespoły z dużą klasą. Na parkiecie Polska jednak tego pokazuje, bo walczy na całego. O to właśnie chodzi! Jeśli nawet tak się zdarzy, że nie nie wygramy już żadnego meczu i zakończymy udział w tym turnieju to i tak będę dumny z naszej reprezentacji.

PS. Dzisiaj nasi siatkarze grają niezwykle ważny mecz. Będzie Mistrzostwo Europy? Wierzę, że tak...

sobota, 12 września 2009
Eurobasket w Bydgoszczy

Eurobasket to wydarzenie, którego przegapić nie można. Na mecze Polski niestety nie udało mi się pojechać (przegapiłem?), ale wybrałem się na spotkania drugiej rundy grupy E do Bydgoszczy. Grały tam takie ekipy jak Rosja, Chorwacja, Niemcy, Grecja, Francja i Macedonia.

Na początek to o co toczy się dużo dyskusji - promocja. Przyznam szczerze, że w Bydgoszczy nie było pod tym względem różowo. Sporo plakatów, ale małych i jedna wielka, dmuchana piłka do kosza. To jedyne co udało mi się zobaczyć. Był jeszcze wielki bilbord, ale zapraszający... na mecz do Łodzi. Moim zdaniem to wszystko za mało. Myślałem, że taka impreza będzie reklamowana na każdym kroku.

Po przybyciu pod halę "Łuczniczka" udałem się do miasteczka kibiców. Na godzinę przed pierwszym spotkaniem było tam jednak strasznie pusto. Chwilę później pojawili się jednak kibice Macedonii i rozegrali nawet między sobą mecz koszykarski. Na szczęście między kolejnymi spotkaniami miasteczko tętniło już pełnią życia. Ogólnie mówiąc to fajne miejsce. Jeszcze niedawno w życiu bym nie pomyślał, że trafię do miejsca, gdzie wszystko będzie koszykarskie ;).

Macedończycy

Na hali sporo było różnych stoisk gastronomicznych i innych. Wszystko oczywiście było obsługiwane przez urocze hostessy ;). Był też oficjalny sklep Eurobasketu. Można tam było kupić replikę koszulki reprezentacji Polski, okolicznościowe T-shirty czy masę innych gadżetów.

Pora przejść do najważniejszego, czyli do samych spotkań. Na pierwszy ogień Chorwacja stanęła na przeciwko Rosji. Miałem wrażenie, że ten drugi zespół miał więcej z gry, ale nie potrafił odskoczyć Chorwacji. Przez to gra cały czas toczyła się w okolicach remisu i doszło do wyrównanej końcówki. Ostatecznie Rosjanie zdołali jednak dowieźć zwycięstwo 62:59.

Rosja - Chorwacja wynik

Wśród zwycięzców najlepiej sobie radził Timofey Mozgov, który zdobył 18 pkt. i zebrał 8 piłek. Świetny mecz tego centra. Ze strony chorwackiej odpowiedać starał się Mario Kasun (13 pkt i 6 zb) z pomocą Zorana Planinicia (12 pkt.). Reszta, na czele z Nikolą Vujciciem i Davorem Kusem, strasznie zawiodła. Roko-Leni Ukic miał jedynie drobniutki przebłysk w drugiej połowie, ale to było stanowczo za mało na dobrze grających Rosjan.

Drugie spotkanie to pojedynek Grecja - Niemcy. Tutaj cały mecz był raczej kontrolowany przez greckich koszykarzy. Niemcy mieli jedynie małe zrywy. W ogóle główną bronią naszych zachodnich sąsiadów były rzuty "za trzy". Szczególnie w tym elemencie brylował Heiko Schaffartzik, który miał 5/5 zza linii 6.25 m, a w całym spotkaniu zgromadził 23 pkt. W zespole Grecji wspaniale rozgrywał Vasileios Spanoulis (20 pkt., 7 as.), a niczym czołg pod koszem był Sofoklis Schortsanitis (14 pkt.).

Mecz zakończył się wynikiem 84:76. Nie ma jednak co się dziwić, że greccy koszykarze odnieśli zwycięstwo. Przez całe spotkanie byli wspomagani głośnym dopingiem swoich fanatycznych kibiców. Co ciekawa grupa Greków była wspomagana przez sporą ilość polskich fanów basketu. Zaowocowało to wspólnymi okrzykami Grecja - Polska.

Grecy

Na deser pozostał mecz Francja - Macedonia. Tutaj emocje trwały zaledwie kilka minut. Po jakiś 5 min Macedończycy byli już zupełnie podłamani. Nie mieli recepty na rewelacyjnie grających Francuzów. Dodatkowo Trójkolorowi grali bardzo efektownie. Mnóstwo wsadów, bloków i dynamicznych wejść pod kosz. To kibicom bardzo się podobało.

Wynik do przerwy był wręcz przytłaczający.

wynik do przerwy

W drugiej odsłonie Francuzi skupili się tylko na kontrolowaniu wyniku i zakończyło się na 83:57. Takim stan rzeczy sprawił, że największe gwiazdy reprezentacji Francji mogły sobie spokojnie odpoczywać na ławce rezerwowych.

Francuzi oczywiście byli bardzo zadowoleni ze swojego występu.

Gdy podczas któregoś ze spotkań zdarzyły się jakieś przerwy to kibice nie mieli prawa się nudzić. Swoje umiejętności taneczne prezentowały wtedy cheerleaders Żalgirisu Kowno.

cheerleaders Zalgiris

Litwinki były dodatkowo dzielnie wspierane przez wesoła maskotkę Eurobasketu - żubra Mieszko.

żubr Mieszko

Tak właśnie przebiegł pierwszy dzień Eurobasketu w Bydgoszczy. Czy był udany? Według mnie tak, chociaż zawsze można sporo poprawić, żeby dążyć do doskonałości

czwartek, 10 września 2009
Po mundialu i po Leo

Ż-E-N-A-D-A !!!!!!!!!!

Tak krótko można opisać wczorajszy mecz Słowenia - Polska. Nasz "zespół" (piłkarze nie tworzyli wczoraj prawdziwego zespołu) nie pokazał wczoraj nic. Zabrakło nam wszystkiego. Słoweńcy przewyższali nas o kilka klas. W ogóle nie sprawialiśmy wrażenia drużyny, która walczy o być albo nie być. Miałem wrażenie, że to 11 chłopaków, którzy zebrali się postanowili pokopać sobie piłkę. Po meczach z Irlandią Płn. myślałem, że gorzeć grać nie możemy, ale wczoraj dotarliśmy do dna.

Ta porażka definitywnie przekreśla szansę na awans do MŚ 2010. Mamy w prawdzie jeszcze czysto matematyczne szanse na baraż, ale ja w to nie wierzę.

Wiemy już, że po tej porażce Leo Beenhakker przestaje być selekcjonerem reprezentacji Polski. Inna sprawa, że prezes Grzegorz Lato ogłosił to w TV jeszcze przed rozmową z Holendrem. Kolejna żenada. Jeśli chodzi o następce to w grę wchodzą podobno cztery nazwiska: Franciszek Smuda, Stefan Majewski, Maciej Skorża i Henryk Kasperczak. Nie ukrywam, że z tego towarzystwa najlepszym kandydatem wydaje mi się Smuda. Prezes Lato wspomniał coś, że rozważa wprowadzenie selekcjonera tymczasowego do czasu końca eliminacji w postaci Stefana Majewskiego. Moim zdaniem takie rozwiązanie nie ma sensu. Musimy już teraz zacząć przygotowania do EURO 2012. Do czasu tego turnieju nie zagramy przecież żadnego meczu o stawkę, więc trzeba bardzo mądrze wybrać następcę Beenhakkera. W Majewskiego po prostu nie wierzę, a boję się, że jeśli w roli selekcjonera tymczasowego wyjdzie mu jeden mecz (np. remis z rozluźnioną Słowacją...) to PZPN zostawi go na stanowisku. Już przecież jakiś czas temu wyszło na jaw, że leśne dziadki widzą Majewskiego jako nowego trenera kadry i przedstawiciela polskiej myśli szkoleniowej...

Leo

Blogi Sportowe

Skopiuj CSS