poniedziałek, 02 maja 2011
Nasz Kosz - nowa wersja

Witam!

Znacie blog "Nasz Kosz"? Podejrzewam, że tak. Jeśli jednak nie to mamy dobry moment, aby go poznać. Blog został przeniesiony na nową platformę i dorobił się nowego adresu. Teraz można go znaleźć pod http://www.naszkosz.enbiej.pl/. Stał się również jakby podstoną bloga "Enbiej Akszyn".

Nasz Kosz

Dodam jeszcze, że od czasu do czasu na "Naszym Koszu" będą się pojawiały moje wpisy.

środa, 06 października 2010
Hej, hej tu... ENBIEJ.PL !!!!!!!!!!!

Enbiej Akszyn

Witam wszystkich !!!!!

Dawno tutaj nie pisałem. Jak zapewne większość wie od ponad roku współtworzę blog "Enbiej Akszyn". Pewnego pięknego dnia do współpracy zaprosił mnie Wojtek, a ja bez chwili zawahania przyjąłem ofertę. Po jakimś czasie dołączył do nas jeszcze Szymon i tak w trójkę pisaliśmy co tam słychać w NBA. Cały czas krok po kroczku oczywiście się rozwijaliśmy. Teraz przed nami nowy, niezwykle ciekawy sezon, więc nadeszła pora na nasz wielki krok.

Z pomocą przyszedł nam Mateusz, który prowadził swojego bloga o podobnej tematyce i zaproponował połączenie sił. Oczywiście zgodziliśmy się na to i przy tym wynieśliśmy bloga na niezależną platformę. Dodatkowo nasz skład zasilił jeszcze Michał z bloga Spinmove, czyli wielki fan koszykarskich statystyk.

Teraz możecie nas znaleźć pod adresem www.enbiej.pl !!!!!!!

Na koniec jeszcze przedstawię cała ekipę "Enbiej Akszyn":

Woy9 - najpierw współtworzył, a następnie główno prowadzący bloga "Enbiej Akszyn". Prowadzi również drugi bardzo ciekawy blog - naszkosz.blox.pl

Bob - autor bloga nbablog.pl

Sajmon - dobry kolega, który od kilku miesięcy pisze z nami na "Enbiej Akszyn". Ponadto prowadzi własnego bloga - Love With Basket

SpinMove - nowa twarz w naszym gronie. Zgodził się zasilić załogę "Enbiej Akszyn". Na co dzień pisał na swoim blogu.

Mac - tego typa to ja w ogóle nie znam. Ktoś go zna ;) ?

piątek, 15 stycznia 2010
Gdzie LeBronów dwóch...

Tak wygląda boxscore z meczu Cleveland Cavaliers - Utah Jazz 96:97 na oficjalnej stronie NBA:

boxscore

Patrząc na to zastanawiam się nad jednym - jak można przegrać mecz mając w składzie dwóch King Jamesów i grając w szóstkę ;).

środa, 23 grudnia 2009
Wielki mistrz wraca na tor

Nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem F1. Gdy słyszałem jednak nazwisko Michael Schumacher od razu przed oczami miałem wielkiego mistrza. Doskonale pamiętam wspaniałe wyścigi Niemca. Przygodę z F1 rozpoczął w 1991 r. i kontynuował do 2006 r. W tym czasie siedmiokrotnie zostawał Mistrzem Świata. Dwukrotnie był drugi i trzykrotnie trzeci w generalnej klasyfikacji. Jakby nie patrzeć, Schumacher to wielki mistrz.

Schumacher

Dzisiaj okazało się, że Schumacher wraca do świata F1. W najbliższym sezonie będzie jeździł w teamie Mercedes GP. Dla mnie to spory szok...

Powroty wielkich legend do sportu nie zawsze dobrze się kończą. Schumacher, gdy odchodził był w ścisłej czołówce. Teraz może już nie być tak dobrze. Czy jeśli w najbliższym sezonie coś mu nie wyjdzie to pojawi się wyraźna rysa na jego legendzie? Jeśli zawodnik odchodzi w pełni chwały to piękna sprawa. Jak mówią słowa pewnego utworu: "trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym". Obserwując kariery wielkich sportowców można łatwo zauważyć, że to nie jest takie proste. Albo zostają w sporcie do czasu aż ktoś ich brutalnie nie usadzi na ziemię, albo odchodzą w chwale, a później wracają i nie błyszczą jak za najlepszych lat. Jak będzie z Schumacherem? Nie chce bawić się w czarnowidza, ale...

wtorek, 22 grudnia 2009
Krivets przyszedł, Stilic odejdzie?

Lech Poznań podpisał dzisiaj kontrakt z nowym zawodnikiem. Jest nim Białorusin Sergey Krivets.

Krivets

Krivets ma 23 lata i występuje na pozycji ofensywnego pomocnika. Do tej pory cały czas związany był z białoruską piłką. Lech będzie jego pierwszym zagranicznym zespołem. Ostatnio reprezentował barwy BATE Borisov. W niedawno zakończonym sezonie rozegrał 26 spotkań, strzelił w nich 14 bramek i miał 9 asyst. Jest również reprezentantem swojego kraju. Wielu fachowców uważa Krivetsa za duży talent. Może się okazać, że Kolejorz trafił z tym transferem w dziesiątkę. Białorusin powinien sporo wnieść do poznańskiej ekipy. Podobno kosztował ponad 300 tys. euro.

Jestem zadowolony, że tacy zawodnicy trafiają do naszej Ekstraklasy. To nie jest hurtowe sprowadzanie cudzoziemców licząc, że z którymś się trafi. To jest przemyślany ruch transferowy. To jest sprowadzenie zawodnika, który może być dużym wzmocnieniem. Właśnie tak być powinno!

Podpisanie kontraktu z Krivetsem najprawdopodobniej oznacza, że z Poznania wyjedzie Semir Stilic. Bośniak zrobił dla Kolejorza naprawdę dużo dobrego. Błyszczał jaśniej niż reszta drużyny, był liderem i prawdziwym motorem napędowym. W pewnym momencie jednak jakby obniżył loty i utrzymywał ten stan do dnia dzisiejszego. Dlatego postanowiono dokonać wymiany. Sam Stilic też coś podobno mruczał o chęci zmiany otoczenia.

Ja jednak z wielką chęcią zobaczyłbym Krivetsa i Stilicia grających obok siebie. Mogliby stworzyć zabójczy duet, a Bośniak mógłby znowu błyszczeć. Taki ruch wymagałby jednak drobnej modyfikacji ustawienia reszty zespołu.

PS. Krivetsa bardzo dobrze kojarzę z... gry Football Manager 2008! W 2012 r był czołowym piłkarzem angielskiego Boltonu ;).

niedziela, 20 grudnia 2009
Urlep nową siłą Turowa

Turów Zgorzelec doznał wczoraj szóstej porażki w tym sezonie. To zdecydowanie poniżej oczekiwań. Jest jednak pewne światło w tunelu. Wczoraj Turów przegrał zaledwie jednym punktem z wielkim Asseco Prokomem Gdynia. W grze zespołu można jednak ostatnio zauważyć wyraźną poprawę.

Wszystko za sprawą Andreja Urlepa. Ten legendarny już trener polskiej sceny koszykarskiej przybył do Zgorzelca i niemal z miejsca odmienił drużynę. Pod jego wodzą Turów ma wprawdzie bilans 1-2, ale pierwsza porażka miała miejsce we Włocławku tuż po przylocie Słoweńca, a druga wczoraj z mocnym Asseco. W międzyczasie dość pewnie pokonali Znicz Jarosław. Najważniejsza jest jednak widoczna gołym okiem lepsza gra.

Urlep

Urlep oczywiście postanowił trochę zmienić Turów, który był budowany przez trenera Obradovicia. Z zespołem pożegnali się Paweł Leończyk oraz Willie Dean. W ich miejsce szybko pojawiły się nowe twarze. Pierwszy to rozgrywający Ronald Thompson, a drugi to stary znajomy Urlepa z czasów Basketu Kwidzyn - Brandon Wallace. Obydwaj panowie dopiero niedawno zadebiutowali w Turowie i zapewne potrzeba trochę czasu, żeby wkomponowali się w zespół.

Pod czujnym okiem Urlepa co raz lepiej gra również Konrad Wysocki. Gdy przyjeżdżał do Polski liczyłem, że zaprezentuje koszykówkę na wysokim poziomie. Trener Obradović jednak jakoś w niego nie wierzył. Urlep postępuje wręcz przeciwnie, a Niemiec odpłaca się dobrą grą.

Teraz można zaryzykować stwierdzenie, że przedsezonowa decyzja, aby Sasa Obradović został trenerem Turowa nie była najlepsza. Zastanawiano się nad Serbem i właśnie Urlepem, ale ostatecznie postanowiono na Obradovicia. Po serii słabszych spotkań rozwiązano z nim kontrakt. Teraz sprowadzono Urlepa w celu poprawy sytuacji. Słoweniec nie jest cudotwórcą i z miejsca nie zamienił Turowa w maszynkę do wygrywania, ale powoli układa ten zespół.

Turow z bilansem 7-6 zajmuje obecnie szóste miejsce w ligowej tabeli. Jest jednak niezwykle groźny, znowu ma ostre zęby i jestem niemal pewien, że na koniec sezonu zasadniczego będzie o kilka pozycji wyżej.

poniedziałek, 14 grudnia 2009
Co to za kwiatek?

Dzisiaj zaprezentowano oficjalne logo EURO 2012. Wygląda ono tak:

EURO 2012 logo

Wszystko niby fajnie, ładnie i kolorowo. Denerwuje mnie jednak jedna rzecz. Chodzi o kolor "polskiego kwiatka". Urodziłem się, żyję i pewnie umrę w kraju, którego barwy to biel i czerwień, a nie odwrotnie. "Ukraiński kwiatek" jest OK. Wiem, że w tym projekcie zastosowano tylko pewną symbolikę, ale dla mnie to nie są zwykłe kolorki tylko barwy!  Może za bardzo się czepiam, ale wolałbym, żeby u góry kwiatka była biel, a całość została wypełniona czerwienią.

PS. Oprócz tego problemiku to logo przypadło mi do gustu.

sobota, 12 grudnia 2009
Prawdziwy "Dominator"!

Mariusz Pudzianowski okazał się prawdziwym Dominatorem. Bezlitośnie zniszczył Marcina Najmana i potrzebował na to zaledwie 44 s.

Pudzian MMA

Zacznę jednak od wydarzeń z przed walki. Całość to dla mnie kolejny mało potrzebny cyrk, ale przy tym strasznie medialny. Dowodem na to jest obecność bardzo wielu vipów na trybunach na czele z Panem Mroczkiem (nowy fan MMA?). To po prostu kolejne "igrzyska dla ludu" tej jesieni.

Przed starciem z obozu Najmana słyszałem jedynie ostre przechwałki El Testosterona. Gdyby za same słowa przyznawano tytułu to byłby już jakimś arcymistrzem. Przez takie głupie gadanie zyskiwał tylko anty-fanów, a Pudzian jeśli już coś mówił to w sposób prosty i dowcipny. Dzięki temu zjednywał sobie ludzi. Było to szczególnie widoczne po przywitaniu jakie publiczność zgotowała wojownikom tuż przed walką.. Z obozu Pudziana w czasie przygotowań słychać było o wielkich postępach na treningach i o tym, jak to kolejni sparingpartnerzy padają jak muchy pod siłą Pudzianowskiego. Nie wiedziałem czy w to wierzyć, bo w celu podgrzania atmosfery można przecież wiele mówić.

Nie miałem przed tym starciem swojego faworyta, bo mieć po prostu nie chciałem (powód - drugi akapit). Najman to co najwyżej średni bokser, ale wiedziałem, że jakąś technikę posiada. Pudzian znany jest z noszenia niezwykle ciężkich rzeczy i było pewne, że swoją masą oraz siłą przytłacza rywala. Nie wiedziałem tylko jak z jego techniką i kondycją. To były dla mnie dwa największe mankamenty Pudzianowskiego.

Pora przejść do dania głównego, czyli samego starcia. Mimo, że było niezwykle krótkie to nawet sporo się wydarzyło. Pierwsze sekundy były spokojne i raczej badawcze. W 23 s rozpoczął się jednak "Pudzian show". Mocny low kick, który wyraźnie odrzucił Najmana. Później kilka poprawek i El Testosteron znalazł się w parterze. Tam Pudzianowski dopadł do rywala i zmasakrował go swoimi pięściami niczym młotami. Sędzia dbając o zdrowie masakrowanego zdecydował się przerwać walkę w bohaterski sposób rzucając się na Pudzianowskiego. Cały pojedynek trwał 44 s, a zmasowany atak Pudziana zaledwie 21 s. Dominator udowodnił, że ten pseudonim nie jest przypadkowy. Zmiażdżył przeciwnika niesamowitą siłą. W jego akcjach zbyt wiele techniki nie można było jednak dostrzec. Te low kicki przypominały bardziej kopanie psa na podwórku, albo menela pod sklepem monopolowym. Były jednak nieziemsko mocne i zadawane w wielkim szale bojowym. Na dodatek przy ich wyprowadzaniu Pudzian zupełnie opuścił gardę. Najman jednak nie był w stanie tego wykorzystać. Takie błędy można wytykać zwycięscy, ale fakt jest jeden - zmiażdżył swojego rywala. Osiągnął wyznaczony cel, a sposób w jaki do niego doszedł jest mało istotny.

Czy Pudzian ma szansę na karierę w MMA? Wczorajszym pojedynkiem zrobił furorę i postawił pierwszy, bardzo ważny krok. Najman nie był oczywiście rywalem z górnej półki, ale to zawsze coś. Jeśli Pudzianowski chce osiągnąć więcej musi cały czas czas ciężko pracować na treningach i zyskiwać niezwykle cenne doświadczenie oraz swego rodzaju okrzesanie ringowe. Bez tego będzie ciężko. Inny rywal może wykorzystać brak gardy u naszego herosa...

Pisząc o wczorajszej gali nie sposób nie wspomnieć o pozostałych, wspaniałych walkach KSW. Spore wrażenie zrobiło na mnie dwóch Anglików - James Zikic i Dean Amasinger. Ten pierwszy walczył z Danielem Dowdą. Polak usilnie szukał zejścia do parteru, ale Zikic wolał walczyć w stójce i na tym polu wypunktował naszego rodaka dzięki czemu zwyciężył przez jednogłośną decyzję sędziów. Amasinger walczył z Maciejem Górskim i już w pierwszej rundzie wygrał przez duszenie gilotynowe. Na następnej gali o mistrzostwo KSW zmierzą się Konstantin Gluhov i David Olivia. Szczególnie ten drugi to ciekawy zawodnik. Posturą przypomina bardziej zapaśnika sumo. Posiada jednak wielką siłę i dobrze radzi sobie w parterze. Dzięki temu utorował sobie drogę do finału pokonując po drodze Wojciecha Orłowskiego i Daniela Omielańczuka. Na koniec wczorajszego wieczoru oglądaliśmy jeszcze walkę o mistrzostwo poprzedniej KSW. Na przeciwko siebie stanęli Vitor Nobrega i Aslambek Saidov. Do wyłonienia zwycięscy potrzebna była dogrywka. Nobrega rewelacyjnie radził sobie w partnerze i to on ostatecznie zdobył mistrzostwo. Saidov jednak też zasłużył na brawa za to starcie.

PS. Kolejny raz przekonałem się, że Konfrontacja Sztuk Walki to naprawdę fajna impreza.

piątek, 11 grudnia 2009
Najlepsi 00-09

Z racji kończącego się roku Łukasz Cegliński na swoim blogu zorganizował wybory najlepszych koszykarzy dekady 2000-2009 w PLK.

O sposobie głosowania można dowiedzieć się z tej notki.

Ze swojej strony dodam jeszcze, że to naprawdę świetne przedsięwzięcie. Wszystkich, których interesuje PLK, zapraszam do głosowania. Jestem niezwykle ciekaw wyników. Swój głos też oddam w najbliższej przyszłości.


EDIT

Mój wybór:

Najlepszy koszykarz PLK:

  1. Lynn Greer

  2. Goran Jagodnik

  3. Otis Hill

  4. Andrzej Pluta

  5. David Logan

Najlepszy Polski Zawodnik:

  1. Marcin Gortat

  2. Andrzej Pluta

  3. Adam Wójcik

  4. Maciej Lampe

  5. Filip Dylewicz

Najlepsze piątki PLK:

Rozgrywający: Lyn Greer / Gerrod Henderson

Rzucający: Andrzej Pluta / David Logan

Skrzydłowi: Goran Jagodnik / Alex Austin

Wysocy skrzydłowi: Adam Wojcik / Tomas Masiulis

Środkowi: Otis Hill / Michael Ansley


Najlepsze polskie piątki:

Rozgrywający: Łukasz Koszarek / Krzysztof Szubarga

Rzucający: Andrzej Pluta / Paweł Kikowski

Skrzydłowi: Michał Ignerski / Wojciech Szawarski

Wysocy skrzydłowi: Adam Wójcik / Maciej Lampe

Środkowi: Marcin Gortat / Szymon Szewczyk


Może i trochę kontrowersyjnie, ale z tak zacnego towarzystwa naprawdę niezwykle trudno wybrać odpowiednich ludzi.

środa, 09 grudnia 2009
Moje "Piłkarskie Oscary"

Dzisiaj ogłoszono nominacje do "Piłkarskich Oscarów" za 2009 rok. Plebiscyt ostatni raz był organizowany w 2007 roku. Przerwa została spowodowana aferą korupcyjną w polskiej piłce....

Przeglądając te nominacje postanowiłem podać swojego faworyta w każdej kategorii.

Oto wszystkie kategoria i nominacje:

oskaryoskary

Moje typy:

Piłkarz roku: Irek Jeleń za świetną grę w lidze francuskiej i nie gorszej, niż pozostali nominowani, w kadrze

Najlepszy bramkarz ekstraklasy: tylko i wyłącznie Mucha! Rywale nie dorastają mu do pięt.

Najlepszy obrońca ekstraklasy: bardzo trudny wybór. Każdy z nich robił wrażenie. Postawię jednak na Marcelo.

Najlepszy pomocnik ekstraklasy: Peszko, który był po prostu najlepszy z tego towarzystwa na przestrzeni roku.

Najlepszy napastnik ligi: znowu bardzo trudny wybór. Gdyby liczyła się tylko runda jesienna to postawiłbym na Niedzielana. W grę wchodzi jednak cały rok, więc typuję Brożka.

Odkrycie roku - nadzieja na EURO 2012: największym odkryciem jest dla mnie młodziutki Sobiech. Grosicki i Małecki wcześniej już mieli jakieś przebłyski.

Trener roku: chyba jednak Smuda. Z Lechem nie zdobył mistrzostwa, ale ładnie poukładał Zagłębie, no i został selekcjonerem kadry. Praca Fornalika również jednak robi spore wrażenie.

Pozostałe kategorie: faworytów nie mam, więc oddaje puste głosy ;)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28
Blogi Sportowe

Skopiuj CSS