Blog > Komentarze do wpisu
Prawdziwy "Dominator"!

Mariusz Pudzianowski okazał się prawdziwym Dominatorem. Bezlitośnie zniszczył Marcina Najmana i potrzebował na to zaledwie 44 s.

Pudzian MMA

Zacznę jednak od wydarzeń z przed walki. Całość to dla mnie kolejny mało potrzebny cyrk, ale przy tym strasznie medialny. Dowodem na to jest obecność bardzo wielu vipów na trybunach na czele z Panem Mroczkiem (nowy fan MMA?). To po prostu kolejne "igrzyska dla ludu" tej jesieni.

Przed starciem z obozu Najmana słyszałem jedynie ostre przechwałki El Testosterona. Gdyby za same słowa przyznawano tytułu to byłby już jakimś arcymistrzem. Przez takie głupie gadanie zyskiwał tylko anty-fanów, a Pudzian jeśli już coś mówił to w sposób prosty i dowcipny. Dzięki temu zjednywał sobie ludzi. Było to szczególnie widoczne po przywitaniu jakie publiczność zgotowała wojownikom tuż przed walką.. Z obozu Pudziana w czasie przygotowań słychać było o wielkich postępach na treningach i o tym, jak to kolejni sparingpartnerzy padają jak muchy pod siłą Pudzianowskiego. Nie wiedziałem czy w to wierzyć, bo w celu podgrzania atmosfery można przecież wiele mówić.

Nie miałem przed tym starciem swojego faworyta, bo mieć po prostu nie chciałem (powód - drugi akapit). Najman to co najwyżej średni bokser, ale wiedziałem, że jakąś technikę posiada. Pudzian znany jest z noszenia niezwykle ciężkich rzeczy i było pewne, że swoją masą oraz siłą przytłacza rywala. Nie wiedziałem tylko jak z jego techniką i kondycją. To były dla mnie dwa największe mankamenty Pudzianowskiego.

Pora przejść do dania głównego, czyli samego starcia. Mimo, że było niezwykle krótkie to nawet sporo się wydarzyło. Pierwsze sekundy były spokojne i raczej badawcze. W 23 s rozpoczął się jednak "Pudzian show". Mocny low kick, który wyraźnie odrzucił Najmana. Później kilka poprawek i El Testosteron znalazł się w parterze. Tam Pudzianowski dopadł do rywala i zmasakrował go swoimi pięściami niczym młotami. Sędzia dbając o zdrowie masakrowanego zdecydował się przerwać walkę w bohaterski sposób rzucając się na Pudzianowskiego. Cały pojedynek trwał 44 s, a zmasowany atak Pudziana zaledwie 21 s. Dominator udowodnił, że ten pseudonim nie jest przypadkowy. Zmiażdżył przeciwnika niesamowitą siłą. W jego akcjach zbyt wiele techniki nie można było jednak dostrzec. Te low kicki przypominały bardziej kopanie psa na podwórku, albo menela pod sklepem monopolowym. Były jednak nieziemsko mocne i zadawane w wielkim szale bojowym. Na dodatek przy ich wyprowadzaniu Pudzian zupełnie opuścił gardę. Najman jednak nie był w stanie tego wykorzystać. Takie błędy można wytykać zwycięscy, ale fakt jest jeden - zmiażdżył swojego rywala. Osiągnął wyznaczony cel, a sposób w jaki do niego doszedł jest mało istotny.

Czy Pudzian ma szansę na karierę w MMA? Wczorajszym pojedynkiem zrobił furorę i postawił pierwszy, bardzo ważny krok. Najman nie był oczywiście rywalem z górnej półki, ale to zawsze coś. Jeśli Pudzianowski chce osiągnąć więcej musi cały czas czas ciężko pracować na treningach i zyskiwać niezwykle cenne doświadczenie oraz swego rodzaju okrzesanie ringowe. Bez tego będzie ciężko. Inny rywal może wykorzystać brak gardy u naszego herosa...

Pisząc o wczorajszej gali nie sposób nie wspomnieć o pozostałych, wspaniałych walkach KSW. Spore wrażenie zrobiło na mnie dwóch Anglików - James Zikic i Dean Amasinger. Ten pierwszy walczył z Danielem Dowdą. Polak usilnie szukał zejścia do parteru, ale Zikic wolał walczyć w stójce i na tym polu wypunktował naszego rodaka dzięki czemu zwyciężył przez jednogłośną decyzję sędziów. Amasinger walczył z Maciejem Górskim i już w pierwszej rundzie wygrał przez duszenie gilotynowe. Na następnej gali o mistrzostwo KSW zmierzą się Konstantin Gluhov i David Olivia. Szczególnie ten drugi to ciekawy zawodnik. Posturą przypomina bardziej zapaśnika sumo. Posiada jednak wielką siłę i dobrze radzi sobie w parterze. Dzięki temu utorował sobie drogę do finału pokonując po drodze Wojciecha Orłowskiego i Daniela Omielańczuka. Na koniec wczorajszego wieczoru oglądaliśmy jeszcze walkę o mistrzostwo poprzedniej KSW. Na przeciwko siebie stanęli Vitor Nobrega i Aslambek Saidov. Do wyłonienia zwycięscy potrzebna była dogrywka. Nobrega rewelacyjnie radził sobie w partnerze i to on ostatecznie zdobył mistrzostwo. Saidov jednak też zasłużył na brawa za to starcie.

PS. Kolejny raz przekonałem się, że Konfrontacja Sztuk Walki to naprawdę fajna impreza.

sobota, 12 grudnia 2009, mac_3

Polecane wpisy

  • Wielki mistrz wraca na tor

    Nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem F1 . Gdy słyszałem jednak nazwisko Michael Schumacher od razu przed oczami miałem wielkiego mistrza. Doskonale pamiętam ws

  • Pudło Małysza

    Nasz Orzeł kolejny raz udowodnił, że był, jest i na zawsze pozostanie wielkim skoczkiem. Dzisiaj Adam Małysz zdołał wskoczyć na kolejne podium w swojej karierz

  • Manny Pacquiao jest wielki

    Mierzy zaledwie jakieś 170 cm wzrostu. Mógłbym spojrzeć na niego z góry. Nie zmienia to jednak faktu, że Manny Pacquiao jest wielki. Jest po prostu wielkim pię

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/12/14 17:33:06
Masz racje z tym, że Pudzian ma braki, ale za to jaką on ma posturę i siłę... Masakra ! Ja nawet zaryzykowałbym tezę, że on jest cholernie niebezpieczny i kiedyś może zrobić komuś krzywdę. Zwłaszcza jak go ktoś trafi kilka razy i Pudziana zaboli. Walczy właśnie tak jak na ulicy i to jest i jego siła i jego jakaś tam słabość. Wyobraźmy sobie np. że Pudzian potrenuje i w walce zakłada komuś dźwignię...
Najman to przysłowiowy "leszcz", uśmiałem się z niego, bo pada w ringu regularnie. Choć też nie spodziewałem się, że to wszystko potrwa tak krótko.
P.S.
Tam popraw sobie proszę ten fragment "...El Testosteron znalazł się w partnerze..." :) bo zabrzmiało... hmm dopiero ciekawie, choć wolałbym takich rzeczy nie oglądać ;)
-
mac_3
2009/12/14 17:48:45
Hahaha, ale zrobiłem literówkę ;p. Dzięki za poprawę, bo faktycznie głupio to wyglądało ;).

Pozdro
Blogi Sportowe

Skopiuj CSS